sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział XVIII

Jestem przerażona... on może już nie żyć...
Byłam bezsilna, próbowałam sobie przypomnieć wszystko co mówił i robił jak był ze mną ostatni raz. Powoli przypomniałam sobie naszą rozmowę w szpitalu. Harry mówił, że już go więcej nie zobaczę... to moja wina! Harry uciekł przeze mnie.!
- Niall Harry uciekł przeze mnie. Powiedział mi, że widzę go ostatni raz a ja nie zareagowałam, bo myślałam, że żartuje.- powiedziałam krztusząc się łzami.
- Mey to nie twoja wina, skąd mogłaś wiedzieć.- powiedział Niall i przytulił mnie mocno.

Próbowałam zebrać myśli do kupy, ale ta sytuacja mnie przerastała. Oderwałam się od Nialla i złapałam za telefon. To było głupie, ale zadzwoniłam do Harrego. Trzy sygnały i ktoś odebrał, ale to nie był Harry tylko jakiś inny mężczyzna.
- Ymm... kto mówi?-zapytałam.
- A co cię to interesuje? Mów o co ci chodzi laleczko bo nie mam czasu.- powiedział mężczyzna niskim głosem.
- Gdzie jest Harry?- zapytałam z powagą.
- Ahaaaa o loczka ci chodzi?- zapytał mężczyzna i wybuchł śmiechem.- Loczek jest ze mną ale nie podejdzie do telefonu. Coś przekazać?
- Niech mi pan go da do telefonu.
- Maleńka loczek ma długi i nie chce ich spłacić, troche go jeszcze potrzymamy....- mężczyzna się rozłączył.
Byłam przerażona, bo o jakie długi mogło chodzić? Zadzwoniłam jeszcze raz, ale od razu poczta się włączyła. Kolejny raz- to samo. Nie dzwoniłam już więcej. 
Usiadłam na kanapie i ze zmęczenia zasnęłam. Spałam długo dopiero w nocy obudził mnie telefon. Numer zastrzeżony. Odebrałam:
- Słucham?
Odezwał się gruby, basowy głos:
- Jeśli chcesz żeby Harry żył musisz przyjechać pod ten adres- dostałam wiadomość z adresem- Jeśli nie stawisz się tam jutro o 20:00 Harry zginie. Masz być sama.
Mężczyzna się rozłączył a ja nadal siedziałam sparaliżowana i zapłakana trzymając telefon przy uchu.

Odłożyłam telefon i już nie mogłam spać. Co ten facet może ode mnie chcieć? Boję się iść tam sama, ale dla Harrego zrobię wszystko. Kocham go. Jest mi bardzo bliski, bo to w końcu ojciec mojego dziecka.
~~~~ RANO ~~~~~
Siedziałam jak wmurowana na kanapie i gapiłam się przed siebie, wyglądałam jak potwór. Niall zszedł na dół.
- Dzień dobry kochanie.- powiedział Niall beztrosko.
Mam wrażenie, że zaginięcie Harrego wcale go nie rusza tylko jest jeszcze mu na rękę, bo nie ma konkurenta.
- Dobry? Dopóki Harry nie wróci nie będzie dobry. -powiedziałam nerwowo.
- Nie denerwuj się. Nie spałaś w nocy?- zapytał Niall.
- Nie.- wstałam z kanapy i poszłam na górę się ogarnąć.
Wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy. Ubrałam się w

i poszłam zjeść śniadanie. Okazało się, że Niall już mi je zrobił.

Wyglądało świetnie a smakowało jeszcze lepiej. Po śniadaniu wyszłam na spacer żeby przemyśleć to i owo. Wróciłam po dwóch godzinach. Zanim jeszcze zdążyłam wejść do domu Niall powiedział, że na poprawę humoru zabierze mnie do kina , na pizze i lody.
Obejrzeliśmy film, zjedliśmy pizze i z lodami szliśmy w stronę domu. Spojrzałam na zegarek. Była 19:30. Dzień minął mi błyskawicznie. Kiedy weszliśmy do domu poprosiłam Nialla, żeby zawiózł mnie pod ten adres a on bez żadnego ale zawiózł mnie tam. To był stary dworek.
 Powiedziałam mu żeby jechał gdzieś do kawiarni i tam na mnie zaczekał a ja załatwie to co muszę. Zdziwiło mnie to, że Niall nie zapytał, co mnie tu przywiało i co mam tu do załatwienia. W mgnieniu oka zniknął mi z pola widzenia. Zmierzałam w kierunku drzwi. Zapukałam i.... ;]
(Kolejny rozdział będzie jak zobaczę pod tym postem 10 komentarzy :* )

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział XVII

Pocałowałam Nialla w policzek a on mnie przytulił. Siedzieliśmy tak chwilę gdy na salę wszedł Harry. Podszedł do nas i poprosił żebym go przez chwilę posłuchała. Harry ukląkł i wyjął małe granatowe pudełko.
- Nie mogę już dłużej wytrzymać. Chcę mieć cię przy sobie więc zadam ci jedno pytanie: Miley, czy wyjdziesz za mnie?- zapytał Harry.
Byłam zszokowana i nie wiedziałam co powiedzieć. Niall wstał i podniósł Harrego. Od razu wstałam, bo bałam się, że zacznął się bić.
- A więc?- zapytał Harry.
- Nie.- powiedziałam stanowczo odwracając się.
- No dobrze, ale teraz przynajmniej wiesz co do ciebie czuję. Już znikam ci z oczu i mnie nie zobaczysz. Żegnaj.- powiedział Harry ze smutkiem i wyszedł.
Odwróciłam się do Nialla i mocno go przytuliłam. Zaczęłam płakać, łzy spływały mi po policzkach, ale starałam się tego nie pokazywać. Harry to dupek i zwykła świnia, ale kocham go tak samo jak Nialla. Jest w końcu ojcem mojego dziecka. Niall usłyszał, że płacze i odsunął się.
- Czemu płaczesz?- zapytał patrząc mi w oczy. Kiedy spojrzałam w jego piękne błękitne oczy on już wiedział, że chodzi o Harrego.- Ty go kochasz...
- Niall ja...- Niall nie dał mi dokończyć.
- Gdy zdecydujesz się kogo kochasz i z kim chcesz być to odezwij się.- powiedział Niall i wyszedł.
Nie wiedziałam, co mam zrobić. Położyłam się i zasnęłam....
~~~~ KILKA DNI PÓŹNIEJ~~~~
Od tamtego czasu trochę mi się przytyło- jakieś 2 kilo. Harry ani Niall nie odwiedzali mnie. Dziś wychodzę. Zayn i Perrie przyjechali po mnie. Zabrałam rzeczy i pojechaliśmy do ich domu. Nie wiedziałam czy mam jechać do Nialla czy zostać tu. Zdecydowałam, że pojadę tam. Zayn zawiózł mnie i zaniósł moje rzeczy do pokoju. Nialla nie było. Usiadłam na kanapie i zastanawiałam się co mu powiem jak wróci. Zrobiłam się głodna, ale nie chciało mi się robić obiadu więc zadzwoniłam po pizze. Przywieźli mi ją szybko. Zaczęłam jeść gdy wszedł Niall.
- Co ty tu robisz?- zapytał zaskoczony.
- Mieszkam podobno.- nie przemyślałam tego co mówie i palnęłam tylko taki głupi tekst.
Niall podszedł do mnie i tak jakby ze złością spojrzał mi w oczy. Zaraz się uśmiechnął i namiętnie pocałował.
- Cieszę się że jesteś.- powiedział Niall.
Przytuliła go najmocniej jak mogłam i cicho powiedziałam "Kocham cię". On odpowiedział "Ja ciebie też."
To było słodkie ^^ Tą uroczą chwile przerwał nam telefon. Dzwonił Liam, był bardzo zdenerwowany i przejęty. Powiedział, że Harry zaginął. Kiedy to usłyszałam wybuchłam płaczem. Niall i Liam dalej rozmawiali i łączyli koniec z końcem. Siedziałam na kanapie i bałam się że może nie żyje. Niall skończył rozmowę z Liamem i usiadł koło mnie. Objął mnie ramieniem i zaczął pocieszać, ale to nie pomagało. Tera miałam najczarniejsze myśli.



Jestem przerażona... On może już nie żyć....

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział XVI

Drzwi do sali się otworzyły zobaczyłam w nich Harrego. Ucieszył mnie ten widok, choć nie powinien. Harry wtaszczył na salę gigantycznego miśka.
 Chciałam wstać do niego, ale byłam za bardzo osłabiona. Harry podszedł do mnie i mnie mocno przytulił.
- Przepraszam za wczoraj, nie powinienem tego zaczynać..- dopiero teraz zwróciłam uwagę na rany chłopaka. Miał kilka zadrapań na twarzy i lekko podbite oko.
Nie minęło 5 minut i na sale wszedł Niall. Zrobił kilka kroków w moją stronę, ja nagle dostałam zastrzyku energi i wstałam z łóżka gdy Niall krzyknął:

Wpadałam mu w ramiona i pocałowałam w policzek. Niall nie wyglądał źle, miał mniej zadrapań na twarzy. Chłopak położył mnie na łóżku i bez słowa do kogokolwiek usiadł koło mnie. Była cisza... Dało się wyczuć, że jest coś nie tak... 
Perrie się obudziła i popatrzyła na każdego i zobaczyła moją minę. Już wiedziała o co chodzi..
- Musicie sobie coś wyjaśnić.- powiedziała.
- Czyli.?- zapytał Niall.
- Mey jest w ciąży... z Harrym.- powiedziała Perrie.
- Czyli mam dwie osóbki a nie jedną...- zaczął Harry próbując mnie objąć, ale Niall wziął mnie na kolana.
- Mey nie jest twoja.- powiedział Niall zaciskając zęby. 
- Ma moje dziecko więc automatycznie jest moja...- powiedział Harry.
Chłopcy zaczęli się kłócić. Liam się wkurzył i ich uciszył.
- Fajnie, że używacie mnie jako obiekt negocjacji.- powiedziałam, wstałam i wyszłam z sali. Kiedy tylko drzwi się zamknęły usłyszałam jak Perrie mówi coś do nich, ale nie zrozumiałam co. Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. 
Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Dwie osoby, na których mi zależy kłócą się o mnie a najśmieszniejsze jest to, że kocham ich obu. 
Siedziałam tak i płakałam aż podeszła pielęgniarka i powiedziała:
- Nie ma pani powodu do płaczu. Dziecko jest zdrowe i dobrze się rozwija. Patrze, że tatuś też jest na sali. A pozostali to rodzina?- zapytała i spojrzała przez szybkę na sale.
- No właśnie sęk w tym, że jest dwóch ojców... Jeden biologiczny a drugi ten, który jest ze mną. Kocham obu i obaj chcą dla mnie dobrze ale ja nie wiem czego chce.- powiedziałam i wstałam z podłogi.
- Jeśli kochasz obu to wystaw ich na próbę. Zobaczysz, który będzie się bardziej starał. -powiedziała pielęgniarka, uśmiechnęła się i odeszła.
Weszłam na sale i wszyscy spojrzeli na mnie z zaskoczeniem. Harry i Niall wyciągnęli do mnie ręce abym ich przytuliła ale ja podeszłam do Liama i jego przytuliłam. On szepnął mi na ucho i powiedział, że będzie dobrze. Niall podszedł do nas i pogładził mnie po plecach. Później delikatnie złapał za rękę i odwrócił do siebie. Spojrzałam w jego wielkie niebieskie oczy i zauważyłam że po jego policzku spłynęła łza. Przytuliłam go mocno. Kontem oka zobaczyłam jak Harry kieruje się w stronę drzwi.
- Harry!- krzyknęłam.
- Tak?- Harry zatrzymał się w półkroku i spojrzał na mnie przez ramie. 
Podeszłam do niego, dotknęłam go delikatnie w ramię i pocałowałam w policzek. On uśmiechnął się delikatnie i przytulił mnie. Po chwili wyszedł. 
Podeszłam do łóżka i położyłam się. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 
~~~~RANO~~~~ 
Obudziłam się i od razu rozejrzałam się po sali. Na fotelu zastałam śpiącego Nialla. 
Przez kilka chwil patrzyłam jak śpi a później usłyszałam:
- Ja wcale nie śpię i wiem, że na mnie patrzysz. 
Chłopak w mgnieniu oka wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie tak mocno, że przez chwile nie mogłam oddychać. Długo siedzieliśmy na łóżku i rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nagle Niall spoważniał. 
- Myślałaś już jak będzie z dzieckiem?- zapytał Niall.
- Nie, na razie sama wizja porodu mnie przeraża.- powiedziałam i po chwili dodałam:- Nie masz mi za złe, że to dziecko Harrego.
- Nie. Tylko mam nadzieję, że będę mógł je z tobą wychowywać, patrzeć jak dorasta.- powiedziała chłopak i delikatnie się uśmiechnął.
Nie wiedziałam, co powiedzieć, ale w każdej mojej wizji przyszłości widziałam Nialla. Będzie wspaniałym ojcem. 
Pocałowałam Nialla w policzek a on mnie przytulił. Siedzieliśmy tak chwile gdy na salę wszedł Harry...

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział XV

"Nareszcie spokój"-pomyślałam, ale to był dopiero początek problemów...
Kiedy chłopcy odsunęli się od siebie, Harry fałszywie się uśmiechnął i uderzył pięścią w twarz Nialla. Zaczęli się bić. Zaczęłam krzyczeć i wołać o pomoc. Lała się krew. Wszyscy przybiegli i ktoś ich zaczął rozdzielać, ale niewiem kto. Zasłabłam i już niczego nie pamiętam... Ocknęłam się w karetce, bolała mnie głowa i brzuch. Obok mnie siedziało dwóch ratowników pogotowia, Perrie i Liam.
- Co się stało? Czemu jestem w karetce? - zapytałam cicho.
- Straciłaś przytomność i uderzyłaś głową o drzwi przy upadku. Mogłaś mieć wstrząs mózgu, to może zaszkodzić nie tylko tb, ale też...- nie dałam dokończyć ratownikowi do zapytałam szybko:
- Gdzie jest Harry?!
- Harry? A nie Niall?- zapytał Liam.
- Niall, Niall. Chodziło mi o niego... -zaczęłam.
- Nie usprawiedliwiaj się bo ja i tak wiem jak jest,mnie nie oszukasz kochanie.- powiedziałam Perrie i złapała mnie za ręke.
Dojechaliśmy do szpitala i wwieźli na sale. Zaraz przyszedł do mnie lekarz i mnie zbadał. Powiedział, że ze mną jest w porządku i niedługo  dojdę do siebie, ale gorzej z dzieckiem. Musiałam zostać w szpitalu. Byłam przerażona. Nawet niewiem kiedy zasnęłam i obudziłam się rano koło 8.
Obok mnie na fotelu spała Perrie a Liam grzebał coś w telefonie.
- Liam wy tu byliście całą noc?- zapytałam.
- Tak, nie chcieliśmy cię zostawić samej.- potwierdził i uśmiechnął się.
- A Harry lub Niall... byli tu?- zapytałam z nadzieją.
- Nie... Zayn i Louis się nimi zajęli. El opatrzyła im rany i jest ok. -powiedział Liam.
Drzwi do sali się otworzyły i zobaczyłam w nich...
(Przepraszam, że tak krótko, ale przeżywam lekkie załamanie nerwowe)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział XIV

Przywitałam się ze wszystkimi, podeszłam do Harrego i i powiedziałam mu, ze musimy pogadać. Poszliśmy do salonu i zaczęłam:
- Harry bo wiesz...- spojrzałam w jego oczy a on patrzył na mnie tak z nadzieją. Chciałam dokończyć, ale nie potrafiłam. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać:- Nie moge...
Harry usiadł obok i objął mnie ramieniem:
- Co ci jest? Powiedz, postaram się pomóc.
- No właśnie o to chodzi, ze nie pomożesz... w tej sytuacji nikt mi nie pomoże.- powiedziałam.
Harry odsunął się i podniósł moją brodę i spojrzał prosto w moje zapłakane oczy. Zebrałam się na odwagę i powiedziałam:
- Jestem w ciąży.
Harry zerwał się z kanapy i zaczął chodzić w kółko.
- Czemu mi o tym mówisz? Przecież to będzie bachor Nialla.- Powiedział Harry.
- To będzie twoje dziecko.- powiedziałam zaciskając zęby.
Harry zatrzymał się w pół kroku i obrócił zdziwiony.

Harry usiadł koło mnie i delikatnie dotknął mojego brzucha. Spojrzałam w jego piękne oczy i widziałam, że on już kocha to dziecko. Hazz przytulił mnie mocno.
- Musimy im o tym powiedzieć.- powiedział Loczek.
- Nie! Jeszcze nie.- powiedziałam uwalniając się z uścisku.
- To chcesz im powiedzieć jak ci brzuch wyjdzie?
- Tak...
Harry wstał złapał mnie za rękę i wyciągnął na podwórze.
- Musimy wam coś powiedzieć.-zaczął Harry.
Patrzyłam cały czas na Nialla kiedy Harry powiedział: "Mey jest w ciąży". Mina Nialla z uśmiechu zmieniła się w smutek. Chłopcy podbiegli do Nialla i zaczęli go podrzucać krzycząc: " Niall będzie tatusiem!".
- STOP!- krzyknęłam.
Wszyscy ucichli.
- To moje dziecko.- powiedział Harry.
Wszyscy byli w szoku. Nawet nie zauważyłam kiedy Niall wszedł do domu. Pobiegłam za nim, ale on zdążył się zamknąć w łazience.
- Niall otwórz, prosze. Wyjaśnię ci.- Niall podszedł do drzwi i chyba usiadł pod nimi. Słyszałam cichutkie szlochanie.- Niall proszę.
Usiadłam pod drzwiami i zaczęłam:
- Zaszłam w ciąże jeszcze zanim zamieszkałam z tb. Myślałam, że Harry to ten jedyny, ale się pomyliłam. To ty nim jesteś. Niall, kocham cię.- powiedziałam przez łzy. Usłyszałam, że Niall od klucza drzwi. Odsunęłam się na bok a Niall wyszedł. Ustał przede mną i zaraz upadł na kolana przytulając mnie mocno.
- Też cię kocham śliczna.- powiedział Niall całując mnie w czoło.
Wstaliśmy i wyszliśmy na podwórko. Perrie podeszła do mnie i przytuliła mocno. Niall podszedł do Harrego i wyciągnął do niego ręke. Harry spojrzał na mnie i powiedział:
- Jeśli przy tobie będzie szczęśliwa to prosze.
Podali sobie dłonie i się uściskali.
"Nareszcie spokój"- pomyślałam, ale to był dopiero był początek problemów...

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział XIII

On siedział na kanapie i oglądał TV.Na razie nie mam dokładnych informacji co do tego, czy naprawdę jestem w ciąży. Nic mu na razie nie powiem.
Z zamyślenia wyrwał mnie Niall.
- Hej piękna. Już załatwiłaś to co miałaś załatwić?- zapytał ze słodkim uśmiechem


- Tak. Mam pytanie: ginekolog tu przyjmuje codziennie bez zapisów czy nie?- zapytałam ze sztucznym uśmiechem.
- Nie mam pojęcia. Możemy jechać sprawdzić.- powiedział Niall wstając z kanapy.
Nie chciałam żeby tam ze mną jechał, ale zgodziłam się. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do kliniki. Dojechaliśmy dość szybko. Byłam bardzo spięta, ale starałam się tego nie pokazywać. Zatrzymaliśmy się na parkingu.
- A tak właściwie to po co do ginekologa? Coś cię boli?- zapytała Niall łapiąc mnie delikatnie za rękę.
- To tylko kontrola. Czasem trzeba...- głupio mi było go okłamywać, ale to może nie ciąża.
Weszliśmy do kliniki i podeszliśmy do recepcji zapytać czy ginekolog mnie dziś przyjmie. Recepcjonistka z uśmiecham  na ustach powiedziała, że mam szczęście i dziś ma mało pracy i przyjmie mnie nawet za chwilę. Czy ja wiem czy to takie szczęście...
Usiedliśmy pod wskazaną salą i czekaliśmy nadejdzie moja kolej. Przede mną była jedna osoba i ktoś, kto był już w gabinecie. Jakaś para wyszła z sali. Kobieta była w ciąży, około 7 miesiąc. Była mega szczęśliwa, a jej partner jeszcze bardziej. Weszła kolejna osoba. Czekaliśmy jakieś 10 minut i wyszła zapłakana. Usiadła na podłodze koło drzwi do gabinetu i krztusiła się własnymi łzami. Było mi jej szkoda, bo o była młoda dziewczyna. odeszłam do niej i zapytałam dlaczego płacze. Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie smutnymi oczami.
- Byłam w ciąży, ale poroniłam, bo miałam wypadek samochodowy. -powiedziała.
- Bardzo mi przykro. Rozumiem, ze to bardzo trudne, ale jesteś młodą dziewczyną i możesz mieć jeszcze dzieci. Współczuję ci w tego powodu, ale trzeba żyć dalej.-powiedziałam gładząc ją po plecach i spoglądając delikatnie na Nialla.
- Masz rację. Dziękuje.- powiedziała dziewczyna, wstała i mnie przytuliła.
Wzięłam głęboki oddech i weszłam do gabinetu, Niall został na korytarzu.
- Dzień dobry.- powiedziałam nie pewnie.
- Witam. Słucham, o co chodzi?- powiedział ginekolog z uśmiechem.
- Zrobiłam sobie test ciążowy i wyszedł pozytywny, dzień wcześniej wymiotowałam bez powodu. To może być ciąża?- odpowiedziałam nie pewnie.
- Połóż się na kozetkę zaraz sprawdzimy czy coś widać.- oznajmił lekarz wskazując mi ową kozetkę.
Zrobiłam jak kazał. Podniosłam bluzkę do góry a on (bo to był mężczyzna) posmarował mi brzuch taką lodowatą maścią. Przyłożył mi to coś do brzucha i zaczął "jeździć" tym po moim brzuszku. Patrzyłam na ekranik, kiedy ginekolog powiedział:
- O jest! Widzisz to?- wskazał palcem na plamkę na obrazie.
- Tak.- odpowiedziałam.
- To będzie twoje dziecko. Gratuluję!- powiedział.
Byłam przerażona, ale i szczęśliwa. Zeszłam z kozetki, wytarłam, brzuch i podziękowałam za pomoc. Kiedy wyszłam z gabinetu zobaczyłam Nialla rozmawiającego przez telefon. Rozłączył się i powiedział:
- Masz ochotę jechać do Harrego na grilla?- zapytał. To była idealna okazja by powiedziać mu, ze noszę jego dziecko.
- Tak, pewnie.- odpowiedziałam.
~~~~ PÓŹNIEJ (koło 17)~~~~
Byłam już gotowa na grilla. przebrałam się w to

A Niall w to


Jechaliśmy dość krótko. Weszliśmy na podwórze a ja zaczęłam układać sobie w głowie, jak mam powiedzieć Harremu, ze jestem w ciąży.
Przywitałam się ze wszystkimi i podeszłam do Harrego i powiedziałam mu że musimy pogadać. Poszliśmy do salonu i zaczęłam...