czwartek, 9 października 2014

Rozdział XXX

Od  niechcenia położyłam się z nim, a on się do mnie przytulił. Dobrze mi było w jego objęciach, ale z drugiej strony czułam się nieswojo, bo mój chłopak leżał w szpitalu nie przytomny, a ja tu z jego przyjacielem. Ale Niall mówił bardzo przekonywająco, mimo jego nie trzeźwego stanu. Podobno słowa pijanych to myśli trzeźwych.
Niall zasnął, więc próbowałam się spod niego wykaraskać, ale na marne- obudziłam go.
- Przepraszam Niall. Śpij dalej, ja tylko muszę iść... em... do łazienki.-pomyślałam, że jak mnie puści to po prostu pójdę do łazienki a zanim wrócę, on już zaśnie.- Chcę wziąć prysznic i w ogóle.
- No dobrze... to ja poczekam na ciebie.-obiecał Niall i usiadł sztywno na łóżku, otwierając szeroko oczy.
Ja wstałam z łóżka, a gdy już wychodziłam z pokoju jeszcze tylko się odwróciłam i posłałam blondynowi uśmiech.
Byłam w łazience bardzo długo: najpierw, zanim zaczęłam brać prysznic, dokładnie rozczesałam moje włosy i zmyłam dokładnie makijaż, później umyłam się dokładnie, gdy wyszłam spod prysznica wytarłam się dokładnie i zawinęłam włosy w turban, a następnie założyłam bieliznę. Gdy już chciałam założyć mój ciepły i miękki szlafrok, ustałam bokiem do dużego lustra łazienkowego i spojrzałam na mój brzuch. Był już dość duży i nie dało się go zakryć żadną luźną bluzką czy za dużą bluzą. Zaczęłam głaskać mój brzuch i poczułam jak mój syn kopie. To było dziwne uczucie. Można je porównać do burczenia w brzuchu, tylko o wiele bardziej. W końcu ubrałam szlafrok, umyłam zęby, nałożyłam krem na twarz a później wysuszyłam moje długie włosy. Kiedy już chciałam się ubrać, uświadomiłam sobie, że nie wzięłam pidżamy. Musiałam iść w szlafroku do pokoju, w którym czekał na mnie Niall. Co ja gadam "czekał"? On na pewno już zasnął. Przeszłam przez korytarz i cicho otworzyłam drzwi. Weszłam cicho do pokoju, bo zobaczyłam, że Niall leży na łóżku tyłem do mnie. Z nadzieją, że śpi, podeszłam do komody na palcach żeby wziąć pidżamę. Odsunęłam szufladę i gdy sięgałam po szorty i luźną koszulkę, w której zmieści się mój brzuch, poczułam, że ktoś obejmuje mnie za brzuch. W pierwszej chwili się wystraszyłam, ale później uświadomiłam sobie, że to pewnie, któraś z dziewczyn chciała mnie wystraszyć, ale nie dłonie były męskie. To był Niall.
- O Boże, przepraszam. Nie chciałam cię obudzić. Zapomniałam tylko wziąć pidżamy.-powiedziałam odwracając się do niego twarzą.
- Nie spałem. Czekałem na ciebie tak jak powiedziałem.-oznajmił Niall.
- Idź spać, ja jeszcze nie jestem zmęczona. Poczytam książkę czy coś.- powiedziałam chcąc iść do łazienki się przebrać, ale Niall nie dal mi szansy nawet się od niego odsunąć.
- Jak dla mnie nie musisz iść spać... ani się ubierać.- powiedział Niall i lekko odgiął mi szlafrok przy dekolcie i zaraz puścił, cały czas patrząc mi w oczy.
- Ja jednak wolę się ubrać.-powiedziałam podążyłam w kierunku drzwi. Niall złapał mnie za rękę i gwałtownie szarpnął.
- Ale kiedy już zacznę i tak zdejmę ci ubranie więc po co?
- Niall zostaw mnie.- próbowałam wyszarpać rękę z jego uścisku, ale na marne, bo on tylko zacisnąć rękę mocniej.
- Chciałem grać po dobroci, ale widzę że tak się z tobą nie da....- on podniósł mnie i zaniósł na łóżko, kładąc gwałtownie. Byłam tak zszokowana, że nie mogłam nawet zawołać pomocy.
Zaczął rozpinać swoją koszulę. Gdy ją zdjął ustał przed łóżkiem i zmierzył mnie wzrokiem. Wszedł na łóżko i już pochylał się nade mną by zacząć mnie całować, ale wtedy ja zebrałam w sobie wszystkie siły i krzyknęłam, ile sił w płucach. To wystraszyło Nialla, ale tylko na moment. Podbiegł do drzwi i zamknął je na klucz. Usłyszałam jak ktoś biegnie, dwie osoby.
- Mey, gdzie jesteś? Co się stało?- to Perrie. Słyszałam jak idzie w naszą stronę.
- Nic jej nie jest. Złapał ją tylko mocny skurcz. Spokojnie jest ze mną.- Niall mówiąc to patrzyła mi w oczy. Łzy spływały mi po policzkach.
- Jesteś pewien?- głos Zayna dochodził z bardzo bliska. Postanowiłam znów spróbować. Wzięłam głęboki oddech i krzyknęłam:
- Ratunku!
- Mey? Mey! Gdzie jesteś?-Zayn zaczął ruszać klamką, ale drzwi były zamknięte.
Niall zasłonił mi usta ręką, ale ja go kopnęłam w krocze a on się zwinął z bólu.
- Wyważ drzwi!-krzyknęłam.
Nagle w pokoju wpadł Zayn. Gdy zobaczył mnie leżącą na łóżku i Nialla skulonego z bólu, już wiedział do czego doszło. Podszedł do blondyna z zaciśniętymi pięściami i już chciał wymierzyć mu cios, ale Perrie złapała go za rękę i zatrzymała.



- Co ty odpierdalasz gościu?!-zaczął krzyczeć Zayn.
- Nic przecież. To ona mi zajebała w klejnoty!- Niall wyprostował się i spojrzał na Zayna z wyższością, której i tak mu brakowało.
- Ale to ty się do niej dobierałeś!
- Ona tego chciała!
- Tak, widać to po jej łzach- powiedziała sarkastycznie Perrie.
- Ale ja już się z nią kochałem! Ona tego chciała!
- Nie prawda!-krzyknęłam oburzona, drżącym głosem.
- To dziecko nawet nie jest Harrego tylko moje!
- Jak w ogóle możesz tak mówić?!- wkurzyła się Perrie.
- Mey. Sama powiedz, że robiłaś to ze mną za nim byłaś z Harrym.-zwrócił się do mnie Niall.
- Nie prawda!
- O proszę cię... Nie rób z siebie debilki i się przyznaj.
- To ty robisz z siebie debila!- znów krzyknęła Perrie.
Zayn złapał Nialla za przed ramię i patrząc mu prosto w oczy powiedział, przez zaciśnięte zęby:
- Masz szczęście, że Harry jest nie przytomny w szpitalu, bo by ci tego nie odpuścił. Ja ci nic nie zrobię, ale obiecuję ci, że jeśli jeszcze raz dotkniesz Mey bez jej wyraźnej zgody to tego pożałujesz. Ja ani Perrie nic nie powiemy Harry'emu jak się wybudzi, od tego zależy dobra wola Mey....
- On się nie wybudzi....- odrzekł spokojnie Niall.
- To nie prawda!- krzyknęłam bezradnie.
- Prawda. Tak do niego strzelono, że to mało prawdopodobne, a jeśli się wybudzi to będzie na poziomie rozwoju małego dziecka...
- Ej.. a skąd wiesz, jak do niego strzelono, skoro cię tam nie było?- przerwała mu Perrie.
- Ee.... ;)
_______________________________________________________________________________
UWAGA!!! UWAGA!!!
PRZEPRASZAM, ŻE MNIE TAK DŁUGO NIE BYŁO, ALE NIE MIAŁAM CHWILOWO INTERNETU. POPRAWIE SIĘ I ZACZNĘ DODAWAĆ REGULARNIE POSTY- CO CZWARTEK O 20:00. 
DZIŚ JEST TROSZKĘ WCZEŚNIEJ, ALE DLATEGO, ŻE OBIECAŁAM BRATU, ŻE OBEJRZĘ Z NIM FILM. POZDRO DLA DAWIDKA-MOJEGO BRATA- KTÓRY SIEDZI OBOK I MNIE DENERWUJE :) 
ZOSTAWIAJCIE KOMKI POD POSTAMI I MÓWCIE DALEJ :* 
DO CZWARTKU :)