poniedziałek, 31 marca 2014

Znajdźcie mnie!

Bardzo mi miło, że posty się podobają ;)
Łapcie linki:
http://ask.fm/account/questions
https://www.facebook.com/maja.jolanta.rudnicka
https://twitter.com/FirstStep19
Tu mnie znajdziecie.
Zapraszajcie do znajomych, pytajcie.
Dziękuje i kocham <333

Rozdział XII

Poczułam się lepiej i poszłam spać. Perrie poszła do innego pokoju po koce dla tych głupków, którzy śpią na dole i wróciła spać do innego pokoju.
A co jeśli Perrie ma rację i jestem w ciąży? Ta myśl dręczyła mnie całą noc. Zasnęłam nad ranem, a obudziłam się koło 12. Zeszłam na dół i było jakoś tak cicho i pusto. Chyba zanim wyszli posprzątali, bo nie było tego syfu, który wczoraj zrobiliśmy. Poszłam do kuchni i tam była karteczka z dużym sercem na okładce

Otworzyłam serce i było tam napisane:
"Ty jesteś mych snów cudownych tematem, 
ty jesteś dla mnie całym światem,
 ty jesteś prawdziwym moim natchnieniem, 
a w trudnych chwilach pocieszeniem. 
Swą przyszłość chciałbym związać z tobą, 
bo jesteś dla mnie najważniejszą na świecie osobą. 
                                                           
                                                           Kocham cię <3
                                                                 xxx" 
Było mi tak miło jak to czytałam. Niall jest taki słodki. Jak na zawołanie wszedł do domu. Miał ze sobą zakupy. Jak zobaczył mnie w kuchni zaczął mnie wołać. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.

- Ja też cię kocham Niall!- powiedziałam.
Niall był trochę zaskoczony tym co powiedziałam.
- Wiem, ale ja ci jeszcze dziś nie powiedziałem, że cię kocham.- Odpowiedział Niall.
- No tak, ale napisałeś.-odpowiedziałam puszczając chłopaka.
- Nie prawda.- skrzywił się Niall.
Wtedy uświadomiłam, że to nie on napisał tę kartkę tylko Harry.
- Zapomnij co mówiłam.- powiedziałam. Nie chciałam żeby Niall się denerwował.
Niall poprostu wzął zakupy i bez słowa poszedł do kuchni. Pobiegłam na górę wykąpać się. Następnie poszłam się ubrać. Wybrałam:

Już miałam wyjść z pokoju kiedy spojrzałam na mój kalendarz. Wczoraj powinna zacząć mi się miesiączka. Zawsze przychodzi w terminie.
Zeszłam na dół.
- Niall idę do Perrie. Mam do niej sprawę. Daleko stąd mieszka?- zapytałam.
- Nie jakieś 10 minut na piechotę. Może cię zawiozę?- odpowiedział Niall.
- Nie, przejdę się.- odpowiedziałam. Pocałowałam chłopaka i wyszłam.
W telefonie miałam zapisany adres do domu Perrie i Zayna. Zmierzałam w kierunku ich domu.
Droga szybko mi minęłam. Zadzwoniłam domofonem przy bramce. Zayn się odezwał.
- Słucham.
- To ja Mey. Możesz mnie wpuścić? Mam sprawę do Perrie.- odpowiedziałam.
Zayn czekał już w drzwiach w bokserkach. To był zajebisty widok :3
Przywitał się z chłopakiem pocałunkiem w policzek. Zayn poszedł na górę, a Perrie siedziała na kanapie i szukała czego w torebce.
- Cześć. Usiądź, tylko go znajdę i możesz iść go zrobić.- powiedziała Perrie.- O mam. Wiesz co trzeba zrobić?
- Tak wiem. Ale skąd wiedziałaś, że właśnie o test chodzi?-zapytałam.
- Po prostu to czuje. Kiedy ostatnio uprawiałaś seks z Niallem?- zapytała Perrie.
Speszyłam się i odpowiedziałam:
- Koło 1,5 miesiąca temu, ale nie z Niallem...
Perrie była w szoku, ale powiedziała tylko:
- Jeśli jesteś w ciąży to test powinien to wyłapać.
Poszłam do łazienki i zrobiłam co trzeba, teraz muszę poczekać kilka minut aż test pokaże jeden paseczek albo dwa. Niewiem, który co oznacza, ale Perrie będzie wiedziała. Pokazały się dwa czerwone paseczki.
Poszłam do salonu z testem w ręku.
- Ile paseczków?- zapytała Perrie.
- Dwa, to źle?-zapytałam.
Perrie wiedziała, co oznaczają dwie linie, ale dla pewności sprawdziła jeszcze raz.
- Jesteś w ciąży...- powiedziała Perrie.
Zaniemówiłam i opadłam na kanapę.
Co ja teraz zrobię? To dziecko nie będzie wiedziało, kim jest jego biologiczny ojciec? Boję się jak zareaguje Niall. Muszę powiedzieć Harremu, że noszę jego dziecko.
Te testy mogą się mylić, ale dopóki nie pójdę do ginekologa mogę muszę myśleć, że teraz to dziecko się we mnie rozwija. W tym tygodniu pójdę do lekarza.
Podziękowałam Perrie za pomoc i wróciłam do domu Nialla.
On siedział na kanapie i oglądał TV. Na razie nie mam dokładnych informacji co do tego, czy naprawdę jestem w ciąży. Nic mu na razie nie powiem...

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział XI

Dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam zdyszanego Louisa. Mówił, że coś się stało z Niallem. Wpadłam w panikę. Louis wszedł do środka i zaczął nerwowo chodzić po domu. Ja usiadłam na kanapie i schowałam głowę w nogi. Płakałam i trzęsłam się z nerwów. Nagle zadzwonił telefon Louisa. To był Zayn. Powiedział, że Niall jest w szpitalu, który jest 10 minut drogi stąd. Ja chciałam jechać do szpitala, ale Louis powiedział, że on musi jechać do domu po Liama i dziewczyny więc w szpitalu będzie dopiero za jakieś pół godziny. Ja chciałam dostać się tam szybciej. Chciałam zadzwonić po taksówkę, ale Louis powiedział, ze Harry już tu jedzie, żeby mnie tam zabrać. Nie uśmiechała mi się jazda z Harrym ,ale chciałam być jak najszybciej przy Niallu. Wyszłam z domu i zobaczyłam, że Harry już czeka. Louis pojechał po resztę a ja wsiadłam do samochodu.
- Musimy jeszcze wstąpić w jedno miejsce.- powiedział spokojnie Harry.
- Nie możesz tego załatwić później?-powiedziałam poirytowana.
- To zajmie chwilę a umówiłem się z typem i będzie już na mnie czekał. -powiedział Harry.
Ruszyliśmy. Jechaliśmy koło 15 minut gdy Harry skręcił w jakąś leśną drużkę. Trochę się wystraszyłam, ale zaraz mi przeszło. Zatrzymaliśmy się pod jakąś szopą.


Czuję się jakbym była żywym towarem.
- Zostań tu! Zaraz wracam.- rozkazał Harry.
Przewróciłam tylko oczami. Hazz wysiadł i poszedł do szopy. Długo nie wytrzymałam i poszłam za nim. Zdążyłam na najważniejszą część rozmowy:
Harry: Umawialiśmy się na 2 kawałki!
Facet: Ale nie wiedziałem, że będę miał do czynienia z jakąś gwiazdeczką. 
H: Mówiłem ci kim on jest. Gdybym wiedział jak wysoko się cenisz to dałbym to zadanie komuś innemu. A z resztą słabo go poharatałeś.
F: Miał być żywy. Dobra niech ci będzie opuszcze do 3,5.
H: Może być.
Harry dał mu kase, podali sobie ręce i Harry zaczął zmierzać w kierunku drzwi. Wybiegłam z szopy i oparłam się o samochód.
- Czemu nie siedzisz w środku?-zapytał Harry.
- Tak po prostu. A tak w ogóle to co to był za typek?- zapytałam.
- Nie powinno cię to obchodzić. Wsiadaj i pojedziemy do Nialla.- powiedział już lekko zdenerwowany Harry. 
- Ok, ale jeszcze jedno pytanie.-zaczęłam otwierając drzwi do auta.-Jak długo miałeś zamiar ukrywać, że to ty nasłałeś goryla, żeby pozbył się Nialla?
Harry był zdziwiony moim pytaniem.
- Zamknij się i wsiadaj!-rozkazał Harry.
Potulnie wsiadłam do auta. Hazz ruszył i jechał bardzo szybko wpatrując się w jeden punkt. Ustaliśmy przed główną drogą. Loczek zgasił silnik i zatrzasnął drzwi. Było już zupełnie ciemno i nie widziałam jego twarzy, tylko samochody, które o jakiś czas przejeżdżały ukazywały mi jego zdenerwowaną twarz. 
- Możesz trzymać język za zębami.?- zapytał spokojnie Harry.
- Nie.-powiedziałam arogancko.- Myślisz, że coś takiego ujdzie ci na sucho? Haha ze mną nie tak łatwo złociutki.
Harry był już bardzo zdenerwowany. Otworzył samochód, odpalił go i ruszył ze zrywem. Z prędkością z jaką jechaliśmy pod szpitalem byliśmy w 5 minut. Wyszłam z auta i ruszyłam w kierunku drzwi. Weszłam do szpitala i zapytałam pierwszą napotkaną pielęgniarkę gdzie leży Niall Horan. Szybko udzieliła mi informacji. Pobiegłam pod jego salę i kiedy miałam już wejść Harry mnie zatrzymał.
- Jeśli mu powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to będziesz w błędzie. To wcale nie ja. Mimo tego, że teraz jesteś z nim a ja cię nadal kocham to nie robił bym mu tego. Potrzebowałem tego typa na kogoś innego...- powiedział Harry.
- Tak? To niby kogo?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć. Uwierz mi na słowo. A jeśli powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to zniszczysz mi życie. Pomyśl co będzie, kiedy udowodnię, że jestem niewinny? Niall będzie myślała, że celowo nas skłóciłaś.- Harry mnie przekonał  postanowiłam nic nie mówić Niallowi.
Weszłam do sali. Zobaczyłam Nialla. Wyglądał strasznie. Cały posiniaczony i podrapany, miał nogę w gipsie. Przytuliłam go, nie za mocno żeby nie zrobić mu krzywdy. Rozmawialiśmy długo. Lekarz powiedział, że poleży tu jeszcze przez 3 tygodnie, bo musi zostać na obserwacje i trzeba pilnować żeby nic nie stało się z jego kolanem.
~~~~3 TYGODNIE PÓŹNIEJ~~~~
Niall wychodzi ze szpitala. Dookoła pełno paparazi robiących zdjęcia.

Pojechaliśmy do domu. Chłopaki urządzili mi powitalną kameralną imprezę. Było tam tylko 9 osób:Ja, Niall, Liam, Sophie, Louis, El, Zayn, Perrie i Harry. Jedliśmy Pizzę, piliśmy drinki, aż wszyscy popadali jak muchy gdzie popadnie. Tylko ja i Perrie byłyśmy trzeźwe- ja bo nie lubie dużo pić, a Perrie bo jest w ciąży. Dziwnie się poczułam i pobiegłam do łazienki wymiotować. Perrie przybiegła za mną. 
- Co się stało? Nic chyba nie piłaś?- zapytała Perrie.
- Tylko pół piwa i nic więcej.- odpowiedziałam siadając na klapie od sedesu.
- Ej a może tak... nie to nie możliwe.- zaczęła Perrie.
- Co?- zapytałam podejrzliwie.
- Może jesteś w ciąży...- zasugerowała Perrie.
- Nie, na pewno nie. W tym tygodniu wypada mi okres, jesli będzie się spuźniał to zrobię sobie test.-odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
Poczułam się lepiej i poszłam spać. Perrie poszła do innego pokoju po koce dla tych głupków, którzy śpią na dole i wróciła spać do pokoju gościnnego.
A co jeśli Perrie ma racje i jestem w ciąży?

środa, 26 marca 2014

Rozdział X

Wypuścił mnie z objęć by po chwili móc zacząć mnie całować. Odwzajemniałam pocałunki. Zaczęło się robić gorąco, Niall wziął mnie na ręce i zaniósł na kanape do salonu. Wtedy ja powiedziałam:" Stój!"
Wiem to było głupie, ale nie mogłam dać mu nic więcej. Może i Harry to świnia i bezduszny palant, ale byłam z nim przez chwilę i muszę ochłonąć. Niall to mój przyjaciel z dzieciństwa i na pewno to zrozumie.
- Dlaczego? Co się stało? Nie podoba ci się?- zapytał Niall zmieszany.
- Nic, ale wczoraj skończyłam pseudo-związek z Harrym i nie mogę tak szybko iść z tobą do łóżka.- powiedziałam.
- No ok rozumiem.- Niall wstał i bez słowa poszedł do łazienki.
Wyszedł. Udawał jakby nic nigdy nie zaszło i zaczął robić takie śmieszne miny jakie robił w dzieciństwie


Zaczęłam się śmiać i poszłam na górę się ubrać. Otworzyłam walizkę ale w niej nie było żadnych ubrań tylko takie różne duperele typu: piżama, kosmetyki, kapciuszki... 
-Niall! Gdzie są moje walizki?- krzyczałam z pokoju.
- W aucie. Zaraz ci je przyniosę tylko skończe robić gorfy.- odwrzasnął Niall.
- Sama po nie pójde.
Zeszłam na dół ubrana jeszcze w piżamę 

Samochód stał na podjeździe. Podeszłam do niego, otworzyłam bagażnik i zaczęłam wyjmować walizki. Nagle usłyszałam jakieś głosy. Odwróciłam się a to byli paparazzi. Zgarnęłam dwie walizki i plecak na plecy oraz poszłam z powrotem do domu. Nie zwróciłam większej uwagi na ludzi krzyczących do mnie zza płotu. A co mnie oni obchodzą? 
- Dałaś sobie radę?- zapytał z troską Niall.
- Tak bez problemu. Pójdę je rozpakować. -powiedziałam.
Niall przytaknął a ja wtargałam torby na górę. Najpierw ubrałam się w coś luźnego:

I zaczęłam się rozpakowywać. Wcale mi to długo nie zajęło- pół godziny i po wszystkim. Zeszłam na dół, ale Nialla nie było. Wołałam go kilka razy, ale nikt nie reagował. Ani żywej duszy. Zadzwoniłam do niego i po trzech sygnałach usłyszałam czyjś głos: "Niall jest bezpieczny, nie musisz się martwić". Osoba, która to powiedziała nie brzmiała przekonywująco. 
- Gdzie on jest?- zapytałam.
- W bezpiecznym miejscu, ze mną. Nic mu nie będzie. Spokojnie.- rozmowa się urwała.
Bardzo się bałam. Niall nie daje nikomu odbierać swojego telefonu. Musiał być bardzo zajęty albo coś się stało.
Dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam zdyszanego Louisa. Mówi, że coś się stało z Niallem. Wpadłam w panikę...
(przepraszam, że tak krótko, ale mam naukę. rozumiecie. ;* Jednokierunkowych)

poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział IX

-Jedź do tej swojej cizi. Ja nie chce mieć z tobą nic wspólnego- powiedziałam
- Ja ci wyjaśnię, ona jest nie dość, że najebana to to moja była... mam udawać przed paparazzi, że z nią jestem. Chciałem ci powiedzieć, ale zaraz jebnęłabyś mi jakiś wykład...- powiedział machając ręką.
- Ha. Wiesz co żałosny jesteś. To koniec.- teraz to już nawwet nie miałam do sb żalu. nw dlaczego ale po prostu podeszłam do Nialla i go pocałowałam.- Jestem singielką i nic ci do tego Hazz.
Mina Harrego była bez cenna.

Nie wierze, że nie przewidziałam tego, przecież znam o nim opinię i wiem, że on zawsze był taki.. NIgdy więcej nie zakocham się w żadnym sławnym chłopaku... 
Nie wcale nie kocham Nialla, nie wcale nie uwielbiam jego błękitnych oczu i jego boskiego uśmiechu. 

Kogo ja chce oszukać... on jest świetny! Ale narazie nie moge mu tego z abardzo pokazać... tylko teraz jst problem. Nie mam domu.nie chla, chwila on coś do mnie mówi a ja o niebieskich migdałach..
- Słucham?- zapytałam otrząsając się z myśli.
- Zapytałem czy chcesz zamieszkać ze mną, tak po przyjacielsku wiesz...- powiedział nie śmiało Niall.
Zgodziłam się ;) poszłam spać.
~ ~~ ~~~ RANO~ ~~ ~~~
Obudziłam się i otaczał mnie dziwny zapach. Troche jak jakiś owoc ale nw jaki.
Zeszłam na dół. Hahaha kuchnia wyglądała jak pobojowisko. On tylko robił mi śniadanie. Wiedziałam, ze pachnie mi owocami, on robił mi szejka, ale zapomniał zakryć blender i owoce rozpryskały się po całej kuchni! To słodkie bo Naill też był w kawałkach owoców. Podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek w miejscu gdzie miał troche banana. Zdjęłam go językiem a Niall się zarumienił. Usiadłam na blacie i patrzyłam jak Niall robi mi gofry.
- Śliczna jesteś wiesz? Bardzo się zmieniłaś od naszego dzieciństwa. Nie masz już aparatu na zębach, nie nosisz kucyków, nie śpiewasz cały czas i nie nosisz ze sb gitary.- powiedział Nialler.
- Ty za to się nie zmieniłeś wcale. No może oprócz koloru włosów i teraz masz proste zęby.- powiedział czochrając jego czuprynę.
- Pamiętasz jak siadaliśmy pod dębem na łące. Graliśmy na gitarach do późna i śpiewaliśmy nasze ulubione piosenki. W soboty robiliśmy ogniska jak tylko twój tata wracał z pracy. A jak tam twój tata?- zapytał nie świadomy Niall.
- Mój tata nie żyje już prawie 2 lata. Zginął w wypadku. Kiedy uderzył w drzewo i samochód zaczął się palić. Mówili, że kiedy płoną tata już nie żył. Ie było później czego zbierać...-powiedziałam. Po policzku spłynęła mi łza.
- Przepraszam, nie wiedziałem. Bardzo mi przykro.- NIall mocno mnie przytulił. Wypuścił mnie z objęć by po chwili móc zacząć mnie całować. Odwzajemniałam pocałunki. Zaczął się robić gorąco. Niall wziął mnie na ręcę i zaniósł do salonu na kanape. Wtedy ja powiedziałam... ;)

sobota, 8 marca 2014

Rozdział VIII

- Może jednak chcesz tu zostać ze mną?- Niall pchnął mnie delikatnie i pochylił się nade mną, chciał mnie pocałować, ale ja szybko wstałam i ustałam przy łóżku.
Wtedy Niall złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie i zaczął całować. Odepchnęłam go od siebie.
- Nial co się z tobą dzieje?!- zapytałam ocierając usta ręką.
- Nie mogę cię mieć psychicznie ot chociaż chce cię mieć raz fizycznie.-powiedział uśmiechając się do mnie spod łba.
- Czy ty tego ku*wa nie ogarniasz, że ja jestem z Harrym?!
- Mey, czy ty serio wierzysz w to, że on cię kocha? Na pewno słyszałaś o tym jaki on jest na prawde. On by przeleciał wszystko co się rusza. Skarbie, on chce się tobą pobawić a potem wyrzucić tak jak zwykle to robi.
- Co?- łzy napłynęły mi do oczu.- Nie to nie możliwe. Hazz na pewno mnie kocha... na pewno.-w tym momencie przestałam wierzyć w to co mówię. Może Niall ma racje.
- Zadzwoń do niego. Jeśli jest w studio to odbierze, bo teraz miałby przerwę.- Niall dał mi swój telefon, wybrałam jego numer i zadzwoniłam.
Po trzech sygnałach usłyszałam kobiecy głos. Szybko i nie równo brała łapała oddech, jakby biegła albo... uprawiała seks...
- Telefon Harrego, słucham.
- Yym... jest Harry?-zapytałam niepewnie.
- Jest w łazience. Oo już idzie.- Usłyszałam jak drzwi się otwierają i potem głos Hazzy, mówił "Co ty tu robisz, czemu masz mój telefon?"- Ktoś do ciebie kochanie.
- Nie mów tak do mnie. -powiedział do niej a następnie zwrócił się do mnie:- Halo? Niall to ty?
- Harry to koniec rozumiesz?! KONIEC.!- rozłączyłam się i zaczęłam płakać.
- Mówiłem ci.-powiedział Niall.
Później długo rozmawialiśmy, a później poszłam spać. Niall leżał obok, bo nie chciał mnie zostawić sam.
W nocy usłyszałam jakiś rumor dochodzący z dołu. Odgłosy walki. Kiedy dotarło do mnie, co się dzieje pobiegłam na dół. W salonie Harry i Niall się szarpali. To było straszne. Lała się krew.
- Przestańcie!! Niall uspokój się!! Błagam!!- Krzyczałam ile sił w płucach.
Oni się uspokoili. Niall był w gorszym stanie niż Harry. Miał podbite oko, z jego skroni lała się krew, był cały posiniaczony i podrapany. Harry był cały w siniakach i krwi, ale wyglądał lepiej niż Niall.
- Kochanie, ja ci to wytłumacze.- Harry podszedł do mnie chciał przytulić, ale ja mu nie pozwoliłam.
- Jedź o tej swojej cizi. Ja nie chce mieć z tobą nic wspólnego. -powiedziałam.
- Ja ci to wyjaśnie, on jest... ;)
(sory, że tak mało, ale zajmuje się małym dzieckiem)


niedziela, 2 marca 2014

Rozdział VII

Resztę zostawimy, bo będę tu przecież jedną noc. Weszłam do domu i nie wierzyłam własnym oczom. Gdy tylko otworzyłam drzwi przede mną rozciągała się wielka przestrzeń.

- Podoba się?- zapytał Niall prowadząc mnie dalej. 
- Tak bardzo.- odpowiedziałam zachwycona.- Em jestem zmęczona. Gdzie będę spać?
- Masz dwie opcje: ze mną lub w gościnnym. Założę się, że ze mną nie chcesz spać. Zaraz zaprowadzę cię do pokoju dla gości, tylko pójdę do toalety.- powiedział zmierzając w stronę korytarza. Usiadłam na kanapie i rzuciło mi się w oczy pewne zdjęcie. Dwójka dzieci bawiła się z psem. Jedno dziecko... to byłam ja. 
- Wtedy bawiliśmy się na łące..- powiedział Niall.- Tego dnia pocałowałem cię w policzek po raz pierwszy. 
- Oo. A ten pies? Był twój?- zapytałam.
- Nie, twój. Miał na imię Simba. 

- Ym.. -zrobiło mi się przykro i łza spłynęła mi po policzku.- Zaprowadzisz mnie do pokoju?
- Tak. Wszystko w porządku?- zapytał Niall obejmując mnie.
- Tak tylko przykro mi, bo to już nie wróci. No wiesz, dzieciństwo...
- Ale nadal się możemy przyjaźnić?
- Tak no pewnie. To... zaprowadzisz mnie?- zapytałam.
Poszliśmy do pięknego pokoju dużego pokoju. Skoro ten był taki piękny nie umiałam sobie wyobrazić jak wygląda pokój Nialla, ale nie chciało mi się już iść zwiedzać domu. 



Poszłam wziąć prysznic, ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju, a na łóżku był Niall, siedział tam tylko w spodenkach. Nie mogłam oderwać wzroku od jego boskiego ciała.


- Skoro już tak jesteś u mnie, Harry nie musi wiedzieć do czego tu doszło. Może nie będziemy spać tej nocy?  Co ty na to?- zapytał Niall wstając i podchodząc do mnie.
- Ymm.. Niall idź już do swojego pokoju, dobrze? Chcę zostać sama.- powiedziałam podchodząc do łóżka.
- Może jednak chcesz zostać tu ze mną?- Niall pchnął mnie delikatnie i pochylił się nade mną, chciał mnie pocałować, ale ja szybko wstałam i ustałam przy łóżku. Wtedy Niall... ;)