- Musimy jeszcze wstąpić w jedno miejsce.- powiedział spokojnie Harry.
- Nie możesz tego załatwić później?-powiedziałam poirytowana.
- To zajmie chwilę a umówiłem się z typem i będzie już na mnie czekał. -powiedział Harry.
Ruszyliśmy. Jechaliśmy koło 15 minut gdy Harry skręcił w jakąś leśną drużkę. Trochę się wystraszyłam, ale zaraz mi przeszło. Zatrzymaliśmy się pod jakąś szopą.
Czuję się jakbym była żywym towarem.
- Zostań tu! Zaraz wracam.- rozkazał Harry.
Przewróciłam tylko oczami. Hazz wysiadł i poszedł do szopy. Długo nie wytrzymałam i poszłam za nim. Zdążyłam na najważniejszą część rozmowy:
Harry: Umawialiśmy się na 2 kawałki!
Facet: Ale nie wiedziałem, że będę miał do czynienia z jakąś gwiazdeczką.
H: Mówiłem ci kim on jest. Gdybym wiedział jak wysoko się cenisz to dałbym to zadanie komuś innemu. A z resztą słabo go poharatałeś.
F: Miał być żywy. Dobra niech ci będzie opuszcze do 3,5.
H: Może być.
Harry dał mu kase, podali sobie ręce i Harry zaczął zmierzać w kierunku drzwi. Wybiegłam z szopy i oparłam się o samochód.
- Czemu nie siedzisz w środku?-zapytał Harry.
- Tak po prostu. A tak w ogóle to co to był za typek?- zapytałam.
- Nie powinno cię to obchodzić. Wsiadaj i pojedziemy do Nialla.- powiedział już lekko zdenerwowany Harry.
- Ok, ale jeszcze jedno pytanie.-zaczęłam otwierając drzwi do auta.-Jak długo miałeś zamiar ukrywać, że to ty nasłałeś goryla, żeby pozbył się Nialla?
Harry był zdziwiony moim pytaniem.
- Zamknij się i wsiadaj!-rozkazał Harry.
Potulnie wsiadłam do auta. Hazz ruszył i jechał bardzo szybko wpatrując się w jeden punkt. Ustaliśmy przed główną drogą. Loczek zgasił silnik i zatrzasnął drzwi. Było już zupełnie ciemno i nie widziałam jego twarzy, tylko samochody, które o jakiś czas przejeżdżały ukazywały mi jego zdenerwowaną twarz.
- Możesz trzymać język za zębami.?- zapytał spokojnie Harry.
- Nie.-powiedziałam arogancko.- Myślisz, że coś takiego ujdzie ci na sucho? Haha ze mną nie tak łatwo złociutki.
Harry był już bardzo zdenerwowany. Otworzył samochód, odpalił go i ruszył ze zrywem. Z prędkością z jaką jechaliśmy pod szpitalem byliśmy w 5 minut. Wyszłam z auta i ruszyłam w kierunku drzwi. Weszłam do szpitala i zapytałam pierwszą napotkaną pielęgniarkę gdzie leży Niall Horan. Szybko udzieliła mi informacji. Pobiegłam pod jego salę i kiedy miałam już wejść Harry mnie zatrzymał.
- Jeśli mu powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to będziesz w błędzie. To wcale nie ja. Mimo tego, że teraz jesteś z nim a ja cię nadal kocham to nie robił bym mu tego. Potrzebowałem tego typa na kogoś innego...- powiedział Harry.
- Tak? To niby kogo?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć. Uwierz mi na słowo. A jeśli powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to zniszczysz mi życie. Pomyśl co będzie, kiedy udowodnię, że jestem niewinny? Niall będzie myślała, że celowo nas skłóciłaś.- Harry mnie przekonał postanowiłam nic nie mówić Niallowi.
Weszłam do sali. Zobaczyłam Nialla. Wyglądał strasznie. Cały posiniaczony i podrapany, miał nogę w gipsie. Przytuliłam go, nie za mocno żeby nie zrobić mu krzywdy. Rozmawialiśmy długo. Lekarz powiedział, że poleży tu jeszcze przez 3 tygodnie, bo musi zostać na obserwacje i trzeba pilnować żeby nic nie stało się z jego kolanem.
~~~~3 TYGODNIE PÓŹNIEJ~~~~
Niall wychodzi ze szpitala. Dookoła pełno paparazi robiących zdjęcia.
Pojechaliśmy do domu. Chłopaki urządzili mi powitalną kameralną imprezę. Było tam tylko 9 osób:Ja, Niall, Liam, Sophie, Louis, El, Zayn, Perrie i Harry. Jedliśmy Pizzę, piliśmy drinki, aż wszyscy popadali jak muchy gdzie popadnie. Tylko ja i Perrie byłyśmy trzeźwe- ja bo nie lubie dużo pić, a Perrie bo jest w ciąży. Dziwnie się poczułam i pobiegłam do łazienki wymiotować. Perrie przybiegła za mną.
- Co się stało? Nic chyba nie piłaś?- zapytała Perrie.
- Tylko pół piwa i nic więcej.- odpowiedziałam siadając na klapie od sedesu.
- Ej a może tak... nie to nie możliwe.- zaczęła Perrie.
- Co?- zapytałam podejrzliwie.
- Może jesteś w ciąży...- zasugerowała Perrie.
- Nie, na pewno nie. W tym tygodniu wypada mi okres, jesli będzie się spuźniał to zrobię sobie test.-odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
Poczułam się lepiej i poszłam spać. Perrie poszła do innego pokoju po koce dla tych głupków, którzy śpią na dole i wróciła spać do pokoju gościnnego.
A co jeśli Perrie ma racje i jestem w ciąży?


Gshshdhxhsjzj kocham czekam na nexxxt <3
OdpowiedzUsuńOjej dziękuję <33 już pisze ;)
OdpowiedzUsuń