czwartek, 27 marca 2014

Rozdział XI

Dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam zdyszanego Louisa. Mówił, że coś się stało z Niallem. Wpadłam w panikę. Louis wszedł do środka i zaczął nerwowo chodzić po domu. Ja usiadłam na kanapie i schowałam głowę w nogi. Płakałam i trzęsłam się z nerwów. Nagle zadzwonił telefon Louisa. To był Zayn. Powiedział, że Niall jest w szpitalu, który jest 10 minut drogi stąd. Ja chciałam jechać do szpitala, ale Louis powiedział, że on musi jechać do domu po Liama i dziewczyny więc w szpitalu będzie dopiero za jakieś pół godziny. Ja chciałam dostać się tam szybciej. Chciałam zadzwonić po taksówkę, ale Louis powiedział, ze Harry już tu jedzie, żeby mnie tam zabrać. Nie uśmiechała mi się jazda z Harrym ,ale chciałam być jak najszybciej przy Niallu. Wyszłam z domu i zobaczyłam, że Harry już czeka. Louis pojechał po resztę a ja wsiadłam do samochodu.
- Musimy jeszcze wstąpić w jedno miejsce.- powiedział spokojnie Harry.
- Nie możesz tego załatwić później?-powiedziałam poirytowana.
- To zajmie chwilę a umówiłem się z typem i będzie już na mnie czekał. -powiedział Harry.
Ruszyliśmy. Jechaliśmy koło 15 minut gdy Harry skręcił w jakąś leśną drużkę. Trochę się wystraszyłam, ale zaraz mi przeszło. Zatrzymaliśmy się pod jakąś szopą.


Czuję się jakbym była żywym towarem.
- Zostań tu! Zaraz wracam.- rozkazał Harry.
Przewróciłam tylko oczami. Hazz wysiadł i poszedł do szopy. Długo nie wytrzymałam i poszłam za nim. Zdążyłam na najważniejszą część rozmowy:
Harry: Umawialiśmy się na 2 kawałki!
Facet: Ale nie wiedziałem, że będę miał do czynienia z jakąś gwiazdeczką. 
H: Mówiłem ci kim on jest. Gdybym wiedział jak wysoko się cenisz to dałbym to zadanie komuś innemu. A z resztą słabo go poharatałeś.
F: Miał być żywy. Dobra niech ci będzie opuszcze do 3,5.
H: Może być.
Harry dał mu kase, podali sobie ręce i Harry zaczął zmierzać w kierunku drzwi. Wybiegłam z szopy i oparłam się o samochód.
- Czemu nie siedzisz w środku?-zapytał Harry.
- Tak po prostu. A tak w ogóle to co to był za typek?- zapytałam.
- Nie powinno cię to obchodzić. Wsiadaj i pojedziemy do Nialla.- powiedział już lekko zdenerwowany Harry. 
- Ok, ale jeszcze jedno pytanie.-zaczęłam otwierając drzwi do auta.-Jak długo miałeś zamiar ukrywać, że to ty nasłałeś goryla, żeby pozbył się Nialla?
Harry był zdziwiony moim pytaniem.
- Zamknij się i wsiadaj!-rozkazał Harry.
Potulnie wsiadłam do auta. Hazz ruszył i jechał bardzo szybko wpatrując się w jeden punkt. Ustaliśmy przed główną drogą. Loczek zgasił silnik i zatrzasnął drzwi. Było już zupełnie ciemno i nie widziałam jego twarzy, tylko samochody, które o jakiś czas przejeżdżały ukazywały mi jego zdenerwowaną twarz. 
- Możesz trzymać język za zębami.?- zapytał spokojnie Harry.
- Nie.-powiedziałam arogancko.- Myślisz, że coś takiego ujdzie ci na sucho? Haha ze mną nie tak łatwo złociutki.
Harry był już bardzo zdenerwowany. Otworzył samochód, odpalił go i ruszył ze zrywem. Z prędkością z jaką jechaliśmy pod szpitalem byliśmy w 5 minut. Wyszłam z auta i ruszyłam w kierunku drzwi. Weszłam do szpitala i zapytałam pierwszą napotkaną pielęgniarkę gdzie leży Niall Horan. Szybko udzieliła mi informacji. Pobiegłam pod jego salę i kiedy miałam już wejść Harry mnie zatrzymał.
- Jeśli mu powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to będziesz w błędzie. To wcale nie ja. Mimo tego, że teraz jesteś z nim a ja cię nadal kocham to nie robił bym mu tego. Potrzebowałem tego typa na kogoś innego...- powiedział Harry.
- Tak? To niby kogo?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć. Uwierz mi na słowo. A jeśli powiesz, że to ja kogoś na niego nasłałem to zniszczysz mi życie. Pomyśl co będzie, kiedy udowodnię, że jestem niewinny? Niall będzie myślała, że celowo nas skłóciłaś.- Harry mnie przekonał  postanowiłam nic nie mówić Niallowi.
Weszłam do sali. Zobaczyłam Nialla. Wyglądał strasznie. Cały posiniaczony i podrapany, miał nogę w gipsie. Przytuliłam go, nie za mocno żeby nie zrobić mu krzywdy. Rozmawialiśmy długo. Lekarz powiedział, że poleży tu jeszcze przez 3 tygodnie, bo musi zostać na obserwacje i trzeba pilnować żeby nic nie stało się z jego kolanem.
~~~~3 TYGODNIE PÓŹNIEJ~~~~
Niall wychodzi ze szpitala. Dookoła pełno paparazi robiących zdjęcia.

Pojechaliśmy do domu. Chłopaki urządzili mi powitalną kameralną imprezę. Było tam tylko 9 osób:Ja, Niall, Liam, Sophie, Louis, El, Zayn, Perrie i Harry. Jedliśmy Pizzę, piliśmy drinki, aż wszyscy popadali jak muchy gdzie popadnie. Tylko ja i Perrie byłyśmy trzeźwe- ja bo nie lubie dużo pić, a Perrie bo jest w ciąży. Dziwnie się poczułam i pobiegłam do łazienki wymiotować. Perrie przybiegła za mną. 
- Co się stało? Nic chyba nie piłaś?- zapytała Perrie.
- Tylko pół piwa i nic więcej.- odpowiedziałam siadając na klapie od sedesu.
- Ej a może tak... nie to nie możliwe.- zaczęła Perrie.
- Co?- zapytałam podejrzliwie.
- Może jesteś w ciąży...- zasugerowała Perrie.
- Nie, na pewno nie. W tym tygodniu wypada mi okres, jesli będzie się spuźniał to zrobię sobie test.-odpowiedziałam trochę zdenerwowana.
Poczułam się lepiej i poszłam spać. Perrie poszła do innego pokoju po koce dla tych głupków, którzy śpią na dole i wróciła spać do pokoju gościnnego.
A co jeśli Perrie ma racje i jestem w ciąży?

2 komentarze: