sobota, 8 marca 2014

Rozdział VIII

- Może jednak chcesz tu zostać ze mną?- Niall pchnął mnie delikatnie i pochylił się nade mną, chciał mnie pocałować, ale ja szybko wstałam i ustałam przy łóżku.
Wtedy Niall złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie i zaczął całować. Odepchnęłam go od siebie.
- Nial co się z tobą dzieje?!- zapytałam ocierając usta ręką.
- Nie mogę cię mieć psychicznie ot chociaż chce cię mieć raz fizycznie.-powiedział uśmiechając się do mnie spod łba.
- Czy ty tego ku*wa nie ogarniasz, że ja jestem z Harrym?!
- Mey, czy ty serio wierzysz w to, że on cię kocha? Na pewno słyszałaś o tym jaki on jest na prawde. On by przeleciał wszystko co się rusza. Skarbie, on chce się tobą pobawić a potem wyrzucić tak jak zwykle to robi.
- Co?- łzy napłynęły mi do oczu.- Nie to nie możliwe. Hazz na pewno mnie kocha... na pewno.-w tym momencie przestałam wierzyć w to co mówię. Może Niall ma racje.
- Zadzwoń do niego. Jeśli jest w studio to odbierze, bo teraz miałby przerwę.- Niall dał mi swój telefon, wybrałam jego numer i zadzwoniłam.
Po trzech sygnałach usłyszałam kobiecy głos. Szybko i nie równo brała łapała oddech, jakby biegła albo... uprawiała seks...
- Telefon Harrego, słucham.
- Yym... jest Harry?-zapytałam niepewnie.
- Jest w łazience. Oo już idzie.- Usłyszałam jak drzwi się otwierają i potem głos Hazzy, mówił "Co ty tu robisz, czemu masz mój telefon?"- Ktoś do ciebie kochanie.
- Nie mów tak do mnie. -powiedział do niej a następnie zwrócił się do mnie:- Halo? Niall to ty?
- Harry to koniec rozumiesz?! KONIEC.!- rozłączyłam się i zaczęłam płakać.
- Mówiłem ci.-powiedział Niall.
Później długo rozmawialiśmy, a później poszłam spać. Niall leżał obok, bo nie chciał mnie zostawić sam.
W nocy usłyszałam jakiś rumor dochodzący z dołu. Odgłosy walki. Kiedy dotarło do mnie, co się dzieje pobiegłam na dół. W salonie Harry i Niall się szarpali. To było straszne. Lała się krew.
- Przestańcie!! Niall uspokój się!! Błagam!!- Krzyczałam ile sił w płucach.
Oni się uspokoili. Niall był w gorszym stanie niż Harry. Miał podbite oko, z jego skroni lała się krew, był cały posiniaczony i podrapany. Harry był cały w siniakach i krwi, ale wyglądał lepiej niż Niall.
- Kochanie, ja ci to wytłumacze.- Harry podszedł do mnie chciał przytulić, ale ja mu nie pozwoliłam.
- Jedź o tej swojej cizi. Ja nie chce mieć z tobą nic wspólnego. -powiedziałam.
- Ja ci to wyjaśnie, on jest... ;)
(sory, że tak mało, ale zajmuje się małym dzieckiem)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz