piątek, 25 lipca 2014

Rozdział XXVI

-Pojechał na salę operacyjną nr 4.
- Dziękujemy.
Poszliśmy pod wskazaną salę i teraz pozostało nam tylko czekać. Siedzieliśmy pod salą długo. Ja cały czas płakałam, aż ze zmęczenia zasnęłam na podłodze. Obudził mnie Liam:
- Skończyli operować Harrego...
- I..? Wyjdzie z tego?- zapytałam momentalnie wstając z podłogi.
- Tak... tylko... ym..- Liamowi splynęła łza po policzku. Widząc to zaczęłam płakać, to nie wróżyło nic dobrego.

- Harry żyje, ale... ymmm... jest w stanie podobnym do śpiączki. Kiedy się wybudzi nie będzie potrzebował rehabilitacji, ale jest nie przytomny i nie wiadomo kiedy się wybudzi...-dokończył Liam.
Opadłam na podlogę i płakałam. Liam mnie podniósł i powiedział, że zaprowadzi mnie do Harrego. Lekarz nas wpuścił, bo wiedział, że jesteśmy jego najbliższymi. Podeszłam do łóżka, na ktorym on leżał. Wyglądał jakby spał, podobnie jak w domu. 


Ustałam przy łóżku i patrzyłam jak Harry "śpi" niczego nie świadom. Pocałowałam go w czoło i odgarnęłam jego włosy z twarzy, mówiąc:
- Wszystko będzie dobrze kochanie. Zobaczysz...
Usiadłam na łóżku i patrząc na niego, głaskałam się po brzuchu. Łzy mimowolnie spływały mi po twarzy. Siedzieliśmy z Liamem w ciszy gdy wszedł Zayn i Louis. Ich miny tłumaczyła wszystko:



Podeszli do łóżka i Lou powiedział:
- Już wszystko wiemy...
Najpierw on mnie przytulił a później Zayn.
- A co jeśli Harry nie wybudzi się przed twoim porodem?- zapytał Zayn.
- Nie wiem. Będę musiała dać sobie rade sama.- odpowiedziałam.
- Nie ma opcji. My i dziewczyny ci pomożemy. a w ogóle to w którym miesiącu jesteś?- zapytał Louis.
- Ymmm... 4..- odpowiedzialam.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o moim dziecku gdy wszedł Niall. Podszedł do krzesła stojącego na przeciwko mnie i patrzył na mnie. Na Harrego nawet nie spojrzał.

Łzy napłynęły mi do oczu. On podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Poczułam się lepiej. 
- Policja złapała ich i już wiem, czemu porwali Harrego.-powiedział Niall.
- O co?- zapytał Liam.
- Bo on... ;)
(Przepraszam, że rozdział taki króciutki, ale mam mało czasu. Czemu tak mało obs.? ;c Jeśli ci się podoba---> obs. Wasze komentarze mnie bardzo motywują, ale wiecie są wakacje i mało jestem w domu)

sobota, 19 lipca 2014

Rozdział XXV

-Może jeszcze da się coś zrobić.- powiedział Niall.
- Nie już nic się nie da zrobić.-powiedział Liam.
- Jak nie? Mam plan... powiedział Niall.
- Niby jaki?- zapytał Liam.
- Damy im wydrukowane z internetu bilety lotnicze a na dzień ich "odlotu" damy cynk policji i ich zgarną. My zabierzemy Harrego i po sprawie.- powiedział Niall.
- A co z tym numerem?- zapytała Liam.
- Podamy im mój numer. Ja wyciszę telefo że gdyby w razie chciał sprawdzić czy numer jest prawdziwy to będzie sygnał- powiedział Niall.
~~ 19:59~~
Liam i ja byliśmy już w umówionym miejscu. Podjechał czarny wan i wysiadł z niego bardzo elegancko ubrany facet.
- Macie?- powiedział.
Liam zrobił krok w jego kierunku.
- Pokażcie, że macie Harrego.- powiedział Liam.
Jakiś inny facet wyciągnął ledwo żywego chłopaka. Gdy podniósł głowę i spojrzał na mnie tak jakby wrócił do życia.
- Oddamy wam chłopaka jak dacie bilety i numer.-powiedział jeden z nich.
Liam podszedł i dał im to. Facet który go trzymał popchnął Harrego a ten upadł na ziemie. Chcieliśmy go podnieść, ale ich szef nas zatrzymał:
- To na pewno jest numer do Tiago? On jest w Meksyku więc czemu numer zaczyna się tak jak nasze? Myśleliście że jestem głupi?!
Mężczyzna wyciągnął broń i wymierzył we mnie.
Nagle zawyły policyjne koguty. Oni się spłoszyli i strzelili w Harrego. Dostał w ramie. Wsiedli w popłochu do wana i odjechali zostawiając nas samych. Podbiegłam do Harrego, który leżał na ziemi. Podjechali policjanci i jeden zadzwonili po karetkę w tym czasie drugi robił co mogł by utrzymać chłopaka przy życiu.
Ja już nie płakałam.Serce mi waliło jak oszalałe ale nie płakałam.
- Skąd policja wiedziała, o tym? - zapytałam Liama.
- Niall dał im cynk.- odpowiedział.
Przyjechała karetka i zabrała Harrego do szpitala. My pojechaliśmy za nimi.
~~~~ W SZPITALU~~~~
- Przepraszam. W której sali leży Harry Styles?- zapytałam.
- Przepraszam, ale nie moge udzielać takich informacji ze względu na to iż pan Styles jest sławny.- powiedziała pielęgniarka.
- Jestem Liam Payne i jestem 1/5 zespołu One Direction. Mój przyjaciel niedawno tu przyjechał. Dziewczyna obok to jego narzeczona, która nosi jego dziecko. Zapytamy jeszcze raz: gdzie leży Harry Styles?
- Pojechał na sale operacyjną nr 4.
- Dziękujemy.
Poszliśmy przed wskazaną salę i teraz pozostało nam tylko czekać...

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział XXIV

Mamy 48 godzin aby dostarczyć go na komisariat. Musimy go odbić z rąk tamtych osiłków. Mamy mało czasu...
Wróciliśmy do domów. Ja pojechałam do Zayna i Perrie bo w domu Harrego nie dało się mieszkać. Drugiego dnia poszłam z dziewczynami i Liamem posprzątać mieszkanie. Pozbieraliśmy stłuczone szkło, śmieci i ustawiliśmy meble. Przy wycieraniu ścian z farby Liam zauważył coś dziwnego.  Domyśliliśmy się,że wandal był leworęczny. Ten wniosek z tego, że wszystkie napisy były rozmazane w prawą stronę. Poprostu za każdym razem przeciągał ręką po napisie. Jednak nie to było najdziwniejsze. W zdaniu: "I will kill U!" zauważyłam podwójne "l", które jest bardzo charakterystyczne dla Niall. Wygląda mniej więcej tak:

W pierwszej chwili myślałam, ze własnie dlatego nie obcych odcisków palców, bo to zrobił Niall, ale później sie otrząsnęłam i pomyślałam, że to nie możliwe. Ta myśl cały czas chodziła mi po głowie. Zadzwonił telefon Liama. Był zdziwiony.
- Dzwonisz do mnie Mey?- zapytał unosząc jedna brew.
- Nie... a czemu. O matko to Harry!- podbiegłam szybko do Liama a ten odebrał i włączył na głośnik.
- Halo? Harry to ty?- powiedział Liam.
- Myśleliście, że jesteśmy aż tak tępi? Hahahaha dobry żart.- to był ten gościu, który porwał Harrego.
- Oddajcie Harrego w spokoju! Po co wam on?- krzyknęłam.
- Nam po nic. My tylko wykonujemy zlecenia.
- Czyje?!- krzyknął Liam.
- Hahaha Liam trzymaj nerwy na wodzy. Oddamy wam Harrego. Macie bilety?
Liam zbladł jak ściana. Skąd on znał jego imie?
- Tak mamy- skłamałam.
- Spotkajmy się tam gdzie ostatnio. Tym razem weź ze sobą Liama. Przyda ci się żeby wciągnąć zwłoki Harrego. Jutro o 20.- piiiiiiii. Rozłączył się.
Zwłoki? Wybuchłam płaczem. Liam zadzwonił po reszte chłopaków, po Nialla też.  Wszyscy zjawili się w mgnieniu oka. Ku mojemu zdziwieniu Niall był pierwszy.  Gdy zobaczył, że płacze nawet nie pytał co się stało tylko podszedł do mnie i czule mnie przytulił.
- Kocham cie kotuś. Nie płacz już. Zobaczysz, że wyciągniemy Harrego stamtąd nawet jeśli miałby mi cię zabrać na zawsze. Byle byś tylko była szczęśliwa.- powiedział Niall.
Bardzo mnie to zdziwiło bo to brzmiało całkiem szczerze.
Nagle zadzwonił jego telefon. Wyjął go z kieszeni i gdy zobaczył kto dzwoni, wypuścił mnie z objęć i odszedł od nas.Wszedł do łazienki. Nie mogłam oprzeć się pokusie i poszłam podsłuchać jego rozmowę.
Niall mówił coś, że chce to cofnąć i że nie może być jeszcze za późno. Przestał mówić i głos z telefonu powiedział, że już za późno i teraz czeka na bilet.
To było jednoznaczne. To Niall stoi za tym wszystkim. Odeszłam do salonu i znów zaczęłam płakać. Nie mogłam uwierzyć, że to Niall za ty wszystkim stoi.
- Musimy kupić te bilety.- powiedział Liam.
Niall usiadł na fotelu i myślał o czymś.Wtedy ja postanowiłam dyskretnie powiedzieć mu, że źle, bardzo źle zrobił.
- Nie mogę uwierzyć, że ktoś nie chce mi oddać Harrego. Chyba nie wie ile on dla  mnie znaczy. Przecież on nic nie zrobił.- powiedziałam.
Mina Niall zrzedła.


- Może jeszcze da się coś zrobić.- powiedział Niall.
- Nie już nic się nie da zrobić.- powiedział Liam.
- Jak nie? Mam plan....-powiedział Niall.
(Kolejny dział będzie kiedy zobaczę pod tym rozdziałem 10 komentarzy ;)
P.S. http://you-have-got-lucky.blogspot.de/ ZAPRASZAM ;) )

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział XXIII

Odciski oakców Nie mogłam patrzeć na ten syf i posprzątałam go. Koło 15 Niall sie przebudził i sie zaczęło.
- Gdzie ty byłaś? Po nocy ci sie zachciało szlajać! powiedział Niall.
- Tak sie składa, że gdy ciebie nie było ja martwiłam sie a ty masz do mnie wąty? Spałam u Zayna i Perrie. Nie pasuje ci coś ?
- Cały czas jesteś gdzieś z nimi. Może wolała byś żeby to Zayn z tobą mieszkał ?
- On przynajmniej by mnie jakoś szanował. Wiesz co ? Mam cie dość. Mam klucze do mieszkania Harrego i tam zamieszkam.
- Ależ prosze bardzo. Jeszcze tu wrócisz. One zawsze wracają.
- Czy ty sugerujesz że jestem jedną z wielu? Hahahaha grubo sie mylisz i ja ci to udowodnie.
Gdy już szłam w kierunku drzwi, Niall złapał mnie za ręke i i przeprosił mnie. Ja miałam gdzieś jego przeprosiny. Wyrwałam ręke z jego uścisku i wyszłam trzaskając drzwiami.  Poprosiłam Liama żeby przywiózł  mi moje rzeczy. Mówił mi że Niall zrobił mu awanture ale Liam sie nie przejoł.bo jego przyjaciel byl wtedy pijany. Zanim pojechałam do domu Harrego zostałam z Sophie u niej i tam czekałam na Liama. Zawiózł mnie do domu i gdy weszłam nie wierzyłam własnym oczom. Wszystko było w opłakanym stanie: meble były doszczętnie zniszczone, ściany pomalowane sprejami a szkło i elektronika potłuczona. Gdyby to była próba kradzieży to sprzęty AGD i RTV by zniknęły ale to było zniszczone. Najbardziej jednak mnie zdziwiło to że włamywacz nie nie zniszczyl drzwi ani okien wchodząc do środka. Pierwszą myślą było to, że miał wytrych i tak otworzył drzwi ale w taki czy inny sposób musiałby sie włączyć alarm a wtedy przyjechałaby ochrona. Ktoś by zadzwonił do najbliższych Harrego gdyby ten nie odbierał i powiadomiłby o włamie. Nic takiego nie mialo miejsca. Ten ktoś musiał znać kod do zdjęcia alarmu. Coś tu jest nie tak.
Zadzwoniłam na policje a ci przyjechali natychmiastowo.
Dokładnie i ostrożnie przeszukali dom. Nie znaleźli śladów włamania ani żadnych obcych odcisków palców. Czyli albo ktoś pracował w rękawiczkach albo to ktoś bliski...
Zadzwoniłam w pierwszej kolejności do Perrie. Przyjechała bardzo szybko. Po drodze zadzwoniła do chłopaków i wszyscy, oprócz Nialla, byli pod domem Harrego.
- Musimy zabrać państwa na komende aby pobrać odciski palcówi i porównać do tych, ktore zostały znalezione w mieszkaniu państwa Styles. Pani nie musi jechać.- powiedział policjan zwracając sie do mnie.
- Pojade, bo chce być przy tym. I tak na marginesie nie nazywam sie Styles. Nie jestem rodziną właściciela. Jeszcze... -odpowiedziałam.
Wszyscy pojechaliśmy na komisariat gdzie pobrano wszystkim (mi też tak dla zasady bo nie jestem żoną Harrego) odciski palców. Teraz czekaliśmy pon: jedną z nich bhł Harry a drugą zapewne Niilaad 1.5 godziny na wyniki. Okazało sie że brakuje odcisków palca dwóch osób: jedną z nich był Harry a drugą za pewne Niall. Zadzwonili do niego i za 19 minut już był. Rzucił na mnie dziwne spojrzenie i poszedł z policjantem.
To były jego odciski. Można powiedzieć że jesteśmy w dupie, bo nie było Harrego a trzeba też jego odcisków. Nie mogliśmy też im powiedzieć ze został porwany. Mamy 48 godzin aby dostarczyć go ma komisariat. Musimy go odbić z rąk tamtych osiłków. Mamy mało czasu...
(Teraz bd pisała o wiele częsciej. Dziś też krótki rozdział bo dopiero dziś w nocy dojechałam do nowego miejsca zamieszkania: Offenbach- Niemch :\)