-Może jeszcze da się coś zrobić.- powiedział Niall.
- Nie już nic się nie da zrobić.-powiedział Liam.
- Jak nie? Mam plan... powiedział Niall.
- Niby jaki?- zapytał Liam.
- Damy im wydrukowane z internetu bilety lotnicze a na dzień ich "odlotu" damy cynk policji i ich zgarną. My zabierzemy Harrego i po sprawie.- powiedział Niall.
- A co z tym numerem?- zapytała Liam.
- Podamy im mój numer. Ja wyciszę telefo że gdyby w razie chciał sprawdzić czy numer jest prawdziwy to będzie sygnał- powiedział Niall.
~~ 19:59~~
Liam i ja byliśmy już w umówionym miejscu. Podjechał czarny wan i wysiadł z niego bardzo elegancko ubrany facet.
- Macie?- powiedział.
Liam zrobił krok w jego kierunku.
- Pokażcie, że macie Harrego.- powiedział Liam.
Jakiś inny facet wyciągnął ledwo żywego chłopaka. Gdy podniósł głowę i spojrzał na mnie tak jakby wrócił do życia.
- Oddamy wam chłopaka jak dacie bilety i numer.-powiedział jeden z nich.
Liam podszedł i dał im to. Facet który go trzymał popchnął Harrego a ten upadł na ziemie. Chcieliśmy go podnieść, ale ich szef nas zatrzymał:
- To na pewno jest numer do Tiago? On jest w Meksyku więc czemu numer zaczyna się tak jak nasze? Myśleliście że jestem głupi?!
Mężczyzna wyciągnął broń i wymierzył we mnie.
Nagle zawyły policyjne koguty. Oni się spłoszyli i strzelili w Harrego. Dostał w ramie. Wsiedli w popłochu do wana i odjechali zostawiając nas samych. Podbiegłam do Harrego, który leżał na ziemi. Podjechali policjanci i jeden zadzwonili po karetkę w tym czasie drugi robił co mogł by utrzymać chłopaka przy życiu.
Ja już nie płakałam.Serce mi waliło jak oszalałe ale nie płakałam.
- Skąd policja wiedziała, o tym? - zapytałam Liama.
- Niall dał im cynk.- odpowiedział.
Przyjechała karetka i zabrała Harrego do szpitala. My pojechaliśmy za nimi.
~~~~ W SZPITALU~~~~
- Przepraszam. W której sali leży Harry Styles?- zapytałam.
- Przepraszam, ale nie moge udzielać takich informacji ze względu na to iż pan Styles jest sławny.- powiedziała pielęgniarka.
- Jestem Liam Payne i jestem 1/5 zespołu One Direction. Mój przyjaciel niedawno tu przyjechał. Dziewczyna obok to jego narzeczona, która nosi jego dziecko. Zapytamy jeszcze raz: gdzie leży Harry Styles?
- Pojechał na sale operacyjną nr 4.
- Dziękujemy.
Poszliśmy przed wskazaną salę i teraz pozostało nam tylko czekać...
Ale emocje wow
OdpowiedzUsuńSwietny dawaj szybko nextaaaa xDDDD
OdpowiedzUsuń