W mgnieniu oka zniknął mi z pola widzenia. Zmierzałam w kierunku drzwi. Zapukałam i ktoś momentalnie wciągnął mnie do środka. W pomieszczeniu było ciemno, nic nie wiedziałam. Nagle ktoś się do mnie odezwał grubym i niskim głosem:
- Posłuchałaś się. Naprawdę musisz kochać tego chłopaka.
Byłam przerażona. Czułam jego oddech na karku. Był tak blisko mnie a ja byłam sparaliżowana jego obecnością.
- Gdzie jest Harry?- zapytałam łapiąc oddech.
- Twój kochaś jest cały, spokojnie. Ale po co ci on? Ty masz tego blondaska.- powiedział mężczyzna oddalając się ode mnie.
- Ale Harry jest ojcem mojego dziecka.- powiedziałam nie myśląc.
- Aha, więc Harry będzie tatusiem, tak? Ojciec nie powinien być tak nie odpowiedzialny jak on, nie nadaje się na ojca.
Zdenerwowałam się i zaczęłam krzyczeć:
- Harry będzie idealnym ojcem. Nie ważne jaką ma opinię i co o nim myślisz. On będzie kochał to dziecko. Obiecał mi. Kocham go i nic tego nie zmieni.
Wtedy mężczyzna wyszedł z pomieszczenia. Chwilę tak stałam gdy nagle zapaliło się światło. Zobaczyłam, że na krześle pod ścianą siedział związany Harry, był przytomny. Podeszłam do niego. Był w opłakanym stanie, cały posiniaczony i okrwawiony.Zdziwiło mnie to, że nie miał zaklejonych ust, ale gdy było ciemno nic nie mówił. Harry spojrzał na mnie i zapytał:
- Co ty tu robisz?
- Jakiś koleś dzwonił do mnie i mówił, że jeśli się tu nie stawię to cie zabije.- powiedziałam i pierwsza łza słynęła mi po policzku.
Na ustach Harrego pojawił się maleńki uśmiech.
- Słyszałem co mówiłaś. To prawda?- zapytał.
- Tak, każde słowo było prawdziwe.- odpowiedziałam.
- Ja ciebie też.- powiedział Harry.
Uśmiechnęłam się i chciałam zacząć go rozwiązywać gdy usłyszałam głos dobiegający z głośników powieszonych na ścianie:
- Nie próbuj go rozwiązywać. Nikt nie powiedział, że on stąd idzie.
Spojrzałam na Harrego i zapytałam:
- Co mu takiego zrobiłeś?
- To długa historia, powiem ci tylko, że żałuję tego co robiłem i więcej tego nie zrobię. Przysięgam!- powiadomił mnie Harry.
Bałam się tego, co on zrobił. Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna w kominiarce. Myło mu widać tylko oczy.
- Zaraz będziesz mogła pożegnać się ze swoim facecikiem, chyba, że wolałabyś żeby żył.- powiedział mężczyzna.
- Chcę! Co mam zrobić?- zapytałam z płaczem.
- Nie zgadzaj się na nic!- krzyknął Harry.
Mężczyzna podszedł do Harrego, uderzył go w głowę i zakleił usta taśmą.
- Jeśli chcesz żeby Harry żył musisz załatwić mi dwa bilety lotnicze do Hiszpanii i kontakt z nijakim Tiago Salvatore. Rozumiesz? Masz na to tydzień od jutra.- powiedział.- Pożegnaj się z Harrym i widzimy się za tydzień bo jak nie to nie zobaczysz już go.
Podeszłam do Harrego i delikatnie włożyłam mu do kieszeni mój wyciszony telefon żeby mieć z Harrym kontakt. Później powiedziałam mu cicho do ucha:
- Wyrwę cię stąd a wtedy wyjedziemy do LA. Daj znać jak będziesz tu sam.
Pocałowałam go w policzek i z łzami w oczach wyszłam na zewnątrz. Stałam chwilę na posesji i myślałam. Nie przewidziałam tego, że nie będę miała kontaktu z Niallem i będę musiała iść na piechotę do miejsca, w którym czekał.
Długo szłam, ale nie wiedziałam, w której dokładnie kawiarni jest Niall. Szłam po jakimś odludziu gdy zobaczyłam jadący samochód. Zatrzymał się przy mnie. Miałam szczęście, bo to był Louis.
- Czemu idziesz sama? Co ty tu w ogóle robisz? Wsiadaj szybko.- powiedział Louis
Nie wiedziałam co powiedzieć więc wymyśliłam, że zgubiłam telefon i nie mogłam zadzwonić do Nialla żeby po mnie przyjechał. Lou zadzwonił do niego i powiedział, że zawiezie mnie do domu. Poprosiłam, żeby zadzwonił do reszty chłopaków i dziewczyn oraz powiedział im żeby przyszli do domu Nialla bo muszę z nimi wszystkimi porozmawiać.
Nie mogłam dłużej ukrywać tego, co się dzieje z Harrym. Sama też nie dałabym rady ziścić mojego planu, który wymyśliłam. Potrzebowałam pomocy.
~~~~ PÓŹNIEJ ~~~~~~
Prawie wszyscy już byli, brakowało tylko Nialla. Nie chciałam na niego czekać i zaczęłam mówić:
- Wiem, gdzie jest Harry i mam tydzień żeby kupić dwa bilety lotnicze i znaleźć jakiegoś typa. Ale mam pomysł jak wyciągnąć stamtąd Harrego.- powiedziałam.
Ich miny były jednoznaczne. Wszyscy byli w ciężkim szoku i nie wierzyli w to co słyszą.
- A więc, chcę żebyśmy... ;)
( Dziękuje za 10 komów. Tak dużo was czyta mojego bloga a tak mało obserwatorów mam. Co jest? ;c )


super blog masz talent więc pisz dalej ;)
OdpowiedzUsuńi love ♥
OdpowiedzUsuńDALEJ !!!! <333
OdpowiedzUsuńkiedy w końcu nowy rozdział doczekać się nie mozna????
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że tak długo nie ma kolejnego posta, ale mam problemy rodzinne i mało czasu.
OdpowiedzUsuńJuż pisze :)