-Wiem, gdzie jest Harry i mam tydzień żeby kupić dwa bilety lotnicze i znaleźć jakiegoś typa. Ale mam pomysł jak wyciągnąć stamtąd Harrego. -powiedziałam. Ich miny były jednoznaczne. Wszyscy byli w ciężkim szoku i nie wierzyli w to co słyszą.
- A więc chcę żebyśmy go stamtąd wykradli. On ma mój telefon, ma dać nam znać kiedy będzie tam sam i wtedy wkradniemy się i go wyciągniemy. Jest tylko jedno ale- to miejsce jest monitorowane w środku i na zewnątrz przy drzwiach. Ciężko będzie się tam dostać. Pomożecie mi?
Od spojrzenia do spojrzenia wszyscy się szeroko uśmiechnęli i zgodzili się.
- Ale ty nie możesz za bardzo brać w tym udziału...- powiedział Louis.
- Czemu??- zapytałam marszcząc brew.
- Bo jesteś w ciąży. Coś może ci sie stać.-powiedziała El.
- On mają racje. -potwierdziła Perrie.
Przytaknęłam im tylko, bo wiedziałam, że i tak postawią na swoim.
Wtedy zauważyłam, że jeszcze nie ma Nialla. Louis mówił, że nie odbiera. Martwiłam się. Ktoś walił do drzwi. Zayn podszedł do nich i powoli otworzył. Kilku, trzech o ile się nie pomyliłam, facetów w jeansach, koszulach i czarnych okularach wpadli z bronią i zaczęli krzyczeć. Kazali się nam położyć. Każdy, oprócz mnie, był już na podłodze.
- Kładź się!!- krzyknął jeden z nich.
Chciałam już to zrobić, ale ich broń wydawała się dziwna. Pochyliłam się aby się przyjrzeć a on wtedy wycelował we mnie. Louis powiedział spokojnie żebym się położyła bo zrobią mi krzywde, ale ja tego nie zrobiłam. Przysuwając się bliżej byłam już pewna że to atrapa. Podeszłam do mężczyzny na tyle blisko, że widziałam jego krople potu na czole, to ze strachu. Nie wiedziałam do końca co robię, ale to była chwila kiedy złapałam go za broń i wykręciłam rękę. Znam karate więc to wcale nie było takie trudne. Jego koledzy tylko patrzyli. Zayn i Liam momentalnie wstali i obezwładnili pozostałą dwójkę. Louis zabrał dziewczyny do kuchni żeby na to nie patrzyli, chciał żebym też ja poszła, ale tego nie zrobiłam. El zadzwoniła po policje a ci zjawili się bardzo szybko bo byli w okolicy. Zabrali ich. My do tej pory nie wiemy po co tu byli, ale to nie ważne. Usiedliśmy na kanapie i zaczęły się kazania:
- Czemu się nie położyłaś? A co jeśli to nie były by atrapy?- zaczął Louis.
- Mogli cię zabić...- dodał Zayn.
- A co jeśli dałby rade się przed tb obronić?- dopowiedział Liam.
Dziwne było to, że dziewczyny się nie odzywały. Nagle Perrie powiedziała:
- Ok, Mey zrobiła źle, ale pomyślcie co by było gdy nie jej odwaga. Pewnie by nas okradli. Pełno uprawnienie kochani.
Perrie miała stuprocentową rację. Wszyscy nagle wybuchli śmiechem.
Do domu wszedł Niall. Wszyscy rzucili na niego dziwne spojrzenie.
- Co?- zapytał Niall.
- Nic. Czemu tak późno wróciłeś?- zapytałam.
- Bo.... Ymmm... musiałam zaczepić o jedno miejsce.- plątał się Niall.
To było podejrzane, ale ufam mu.... chyba...
(przepraszam, że znów tak krótko ale problemy rodzinne)
Czekam na next <3
OdpowiedzUsuńsuper!! czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńNext Plisss ! ;3
OdpowiedzUsuń