środa, 6 sierpnia 2014

Rozdził XXVII

- Policja złapała ich i już wiem, czemu porwali Harrego.- powiedział Niall.
- O co?- zapytał Liam.
- Bo on kupował narkotyki...
Wszyscy zamarli. Staliśmy w murowanie jeszcze przez chwilę a później Liam się odezwał:
- Przecież Hazz nigdy nie brał narkotyków.
- No i właśnie w tym cały problem. W jego organizmie nie znaleziono ani grama żadnego narkotyku.- powiedział Niall lustrując nasze twarze.
Spojrzałam na Harrego. Biedny, nie był świadom co teraz dzieje się w moim sercu i głowie. Dziecko chyba to odczuło bo zaczęło się poruszać lekko. Poczułam pierwsze kopnięcie.Mimowolnie złapałam się w brzuch w miejsce gdzie poczułam uderzenie i się uśmiechnęłam. Łzy nadal spływały mi po policzku. Cicho westchnęłam ale najwyraźniej Zayn to usłyszał:
- Co jest? Źle się czujesz?
- Nie, jest w porządku... kopnęło....- powiedziałam cicho i podniosłam wzrok na niego.
Niall podszedł do mnie i usiadł obok. Spojrzał na mnie pytającą a ja skinęłam głową. Od lekko dotknął mojego brzuch. Znów kopnęło dokładnie w tym samym miejscu gdzie on trzymał rękę. Na początku się wystraszył i zabrał rękę, po chwili powiedział:
- Chyba mnie nie lubi.
Wtedy ono się uspokoiło i już nie ruszało.
- Mam wrażenie że wręcz przeciwnie.- spojrzałam się na Nialla, złapałam go za rękę i delikatnie przyłożyła do brzuch:- Czujesz? Uspokoiło się. Lubi cię a nawet bardzo.
Niall się rozpromienił.
- Szkoda, że Harry tego nie zobaczył.- dodałam po chwili.
Niall wyraźnie spochmurniał a w jego oczach malowała się złość. Zerwał się na równe nogi i wyszedł szybkim krokiem z sali. Strasznie się zdziwiłam, ale po chwili się otrząsnęłam, bo dotarło do mnie, że Lou coś do mnie mówi.
- Słucham? Przepraszam, ale nie słyszałam co mówisz- powiedziałam.
- Kilka dni temu wspominałaś, że nie długo masz USG i poznasz płeć dziecka. Kiedy to dokładnie?- zapytał Louis.
- Ymm... jakoś w tym miesiącu. 15 czy jakoś tak..- powiedziałam i podrapałam się po głowie. Zayn słysząc to złapał się za głowe i pokiwał nią jakby mówił, że jestem głupia.
- Dziś jest 15, Mey...- powiedział Lou.- W tym szpitalu robisz badania?
- Tak a co?
- Pójdę do recepcji i zapytam, kiedy byłaś umówiona. W twojej karcie napewno to jest napisane. Jeśli dziś to pójdę z tobą ja lub Zayn.
-Ehh.. ok.
Lou wyszedł z sali. Liam również wybył pod pretekstem znalezienia Nialla, mówił że musi z nim pogadać. Zostałam sama z Zaynem i nie przytomnym Harrym. Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Nagle zadzwonił mój telefon. Bez wahania odebrałam:
- Tak słucham?
- Myślałaś, że tak łatwo się mnie pozbędziesz?- odezwał się bardzo niski, niemal nie naturalny głos z drugiej strony linii.- Mam cię na oku.
Zayn wpatrywał się we mnie, bo moja mina mówiła sama za siebie. Zayn zapytał bez dźwięcznie: "kto dzwoni", ale po chwili odezwał się głos z telefonu:
- Malik ci tu nie pomoże. Nie patrz się już tak na niego.
Wtedy cała zesztywniałam. Mój rozmówca musiał mnie widzieć. Cała w strachu odwróciłam się do okna- nikogo tam nie widziałam, więc nie było opcji żeby ktoś nas widział. Wtedy w rogu sali zobaczyłam kamerę zdalnie sterowaną skierowaną prosto na mnie.
- A teraz posłuchaj mnie uważnie Miley. Nikomu nie mów z kim rozmawiałaś, bo to może ci tylko zaszkodzić.
- Czego ode mnie chcesz?
- Nie czego tylko kogo...
Odruchowo złapałam się za brzuch.
- Tak właśnie....- powiedział głos w słuchawce.
- Nigdy ci go nie dam.- niewiem czemu nazwałam moje dziecko "on" chodź jeszcze płeć nie była mi znana.
- Niedługo zmienisz zdanie...- rozłączył się
Wybuchłam histerycznym płaczem. Nie mogło do mnie dotrzeć, że najpierw ktoś próbował mi odebrać Harrego a teraz moje maleństwo. Oznaczało to tylko tyle, że nie schwytano wszystkich z tej szajki. Zayn poderwał się z miejsca i podszedł do mnie:
- Co jest Mey? Kto dzwonił?
Pamiętałam słowa mężczyzny: "Nikomu nie mów z kim rozmawiałaś, bo to może ci tylko zaszkodzić." Z tą myślą odpowiedziałam:
- Z nikim ważnym...
- To skąd ten napad płaczu?
- Wiesz mam swoje humory.
Dobrze że chociaż tym mogłam się bronić. Zayn chyba nie próbował drążyć tematu i tylko objął mnie ramieniem w geście pocieszenia. Do sali wszedł Lou:
- Przepraszam, że tak długo, ale w sekretariacie trąbili o tym,  że ktoś ogłuszył jednego z ochroniarzy szpitala, który siedział przy ekranach monitoringu. Pielęgniarka mówiła, że to dopiero za 3 dni, ale mogą cię przyjąć teraz bo nie ma kolejki.
- No dobrze...
Z pomocą Zayna wstałam z łóżka i podążyłam do drzwi. W progu minęliśmy Liama.
- Znalazłeś Nialla?- zapytałam z wielką dociekliwością.
- Tak. Powiedział, że ma coś do załatwienia i wyszedł ze szpitala.- odpowiedział Liam.
Wyszłam z sali razem z Louisem i poszliśmy pod salę gdzie mieli mi zrobić USG. Cały czas chodziły mi po głowie różne myśli, ale najgłośniej w mojej głowie krzyczał jeden głos: "Niall jest wszystkiemu winny". Próbowałam go ignorować, ale stawał się to coraz trudniejsze.
Weszliśmy do sali.
- Dzień dobry. Czy panna Miley z narzeczonym?- zapytała uśmiechnięta kobieta za białym biurkiem.
- Tak.-powiedział Louis.- To Miley, a ja jestem jej przyjacielem. Jej narzeczony i ojciec dziecka leży w ciężkim stanie. To nie problem prawda?
- Nie żaden problem. Powiedz dziecko, czy chcesz aby twój przyjaciel był przy ty czy zaczekał na zewnątrz?- tu kobieta zwróciła się do mnie.
- Chcę aby był przy mnie. -odpowiedziałam.
Zapraszającym gestem kobieta wskazała na kozetkę koło aparatury USG. Położyłam się posłusznie i zagięłam bluzkę do góry ukazują już całkiem duży brzuch. Kobieta wylała mi na niego zimny, lepki płyn i rozmazała. Następnie przyłożyła część aparatu i uśmiechnęła się wodząc mi nim po brzuchu.
- No, no widać wyraźnie. Gratuluje to będzie.... ;)
(Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów Mey i Harrego oraz płci dziecka, chcę widzieć 10 kom pod tym postem. Mało was jest!!! ;c obs pls!!! Buziaki)

2 komentarze:

  1. Boskii <33 ale dziwie sie czm temu komus jest potrzebne dziecko Mey ^^ XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba się? Mów o mnie dalej! Pokażmy światu że jestem w internecie i coś tworze :)
    zapraszam na początki nowego bloga o historii pewnej paczki
    follow-your-drea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń