wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział XXIX

Do czasu prac w domu, mieszkam u Zayna i Perrie. Dziewczyna się bardzo ekscytuje tym, że będę miała dziecko: szuka w internecie różnych łóżeczek, wózków, chodzików, nosidełek itp., ogląda ubranka i czyta dużo o ciąży. To bardzo miłe z jej strony. Jednakże cały czas brakowało mi jednej osoby (oprócz Harrego)- mojej mamy. Co prawda byłyśmy pokłócone, ale wydał mi się, że bardzo tęskni i chce ze mną porozmawiać, ale nie ma mojego nowego numeru i nie wie gdzie mnie szukać. Może to odpowiedni moment żeby podać jej rękę na zgodę?
Mniejsza wróce do tego później. Zaczęłyśmy gadać z Perrie i spojrzałam na jej już spory brzuch. Ona nie ekscytowała się swoją ciążą tylko moją. To było dziwne...
- Ej Pezz.-zaczęłam.- kiedy rodzisz?
- Ymm... za 3.5 miesiąca. Ale jeszcze nie wiem jaka będzie płeć, bo zawsze było tak przekręcone że nie było widać.- odpowiedziała Perrie.- a ty za 5 miesięcy, tak?
- Nom.
- Jutro chcę iść na USG ostatnie. Pójdziesz ze mną?- zapytała Perrie.
- Jasne.
~~~~ Kolejny dzień~~~~
Byłam już z Perrie w poczekalni, czekałyśmy tylko aż wywołają nazwisko mojej przyjaciółki. Rozmawiałyśmy w poczekalni aż usłyszeliśmy:
- Proszę pani Perrie Edwards.
- Idź sama. Ja poczekam tutaj ok?-powiedziała uśmiechając się.
- Dobrze, tylko nie uciekać.-odpowiedziała Pezz i raźnym krokiem podążyła do gabinetu. Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam słuchać muzyki. Wysłuchałam może nie całe 3 piosenki i wyszła Perrie w promiennym uśmiechem. Wyjęłam słuchawki z uszu i zapytałam:
- I jak?
- Dziewczyna- odpowiedziała Perrie i podeszła do mnie. Ja wstałam i ją uściskałam.
Założyłyśmy kaptury chowając na plecy włosy i okulary. Wyszłyśmy ze szpitala mijając Paparazzi. Nie poznali nas bo nie zrobili furory. Teraz nasza historia jest na stronach głównych wszystkich gazet z newsami: "Harry Styles w szpitalu!", "Perrie Edwards z Little Mix w ciąży", "Zayn Malik będzie ojcem", "Kim jest tajemnicza ukochana Stylesa?" Na całe szczęście jeszcze nie wiedzieli, kim jest dziewczyna Harrego. Kilka razy udało im się zrobić mi zdjęcie, ale nigdy nie było widać twarzy. To dobrze, że nie jestem nikim znanym i paparazzi nawet nie wiedzieli czego szukać.
Wsiadłyśmy do auta i odjechałyśmy ze szpitalnego parkingu. Zdjęłyśmy kaptury i miałyśmy jeszcze jechać do supermarketu po spożywkę. Tu już nie było widać paparazzi więc nie zakładałyśmy naszych "kostiumów". Zrobiłyśmy duże zakupy i zapakowałyśmy do samochodu. Jadąc do domu mijałyśmy ulicę gdzie mieszka moja rodzina. Wtedy coś mnie ruszyło.
- Perrie możesz zatrzymać się pod tym blokiem? Chcę iść do mojej mamy i z nią porozmawiać.- powiedziałam.
- No dobrze. Jak już będziesz chciała wrócić to wyślę po ciebie któregoś z chłopaków.- odpowiedziała Perrie zajeżdżając na parking.
- Ok dzięki. Pa.-powiedziałam, zdjęłam bluzę z kapturem i wyszłam.
Wyglądałam tak:

Brzuch już był widoczny, a mojej mamie na pewno by to nie umknęło. A co ja jej powiem? "Hej mamo, jestem w ciąży. Ojcem mojego dziecka jest Harry Styles, no wiesz ten z 1D" Taa, już to widzę jak mi uwierzy. Wyszłam z widny i podeszłam pod drzwi. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam dzwonek. Słyszałam jak David krzyczy: "Otworze mamo!" Więc i on i mama są w domu. Kiedy mój brat otworzył przede mną drzwi, nie mogłam uwierzyć jak się zmienił. Nie wyglądał już jak dziecko. Był już prawie wyższy ode mnie, wyprzystojniał.
- Mey?- zapytał zdziwiony.
- Cześć.-nie wiedziałam co więcej powiedzieć. Mój brat wiedział, że kręcę się teraz w innym towarzystwie, ale nie wiedział, że jestem w ciąży, ani kim są moi nowi najbliżsi. Wtedy gdy Niall po mnie przyjechał myślał, że to tylko któryś z moich szkolnych kolegów jest do niego podobny, a z resztą nawet nie widział jego oczu bo miał ciemne okulary. Najwyraźniej stęsknił się za mną i mnie przytulił. Chyba myślał, że tylko przytyłam, ale kiedy się ode mnie odsunął, spojrzał na mój brzuch potem w moje oczy, zapytał:
- Serio?
- Tak. Jest mama?-zapytałam.
- Tak jest w salonie.- powiedział David, a później krzyknął:- Mamo! Mamy gościa! Chodź zobacz!
Weszłam do, już nie mojego, mieszkania i zobaczyłam jak mama wychodzi z salonu. Wyraźnie było widać, że się mnie nie spodziewała, ale ucieszyła się na mój widok. Chyba nie zwróciła uwagi na mój brzuch. Widziałam, że ma łzy w oczach.
- Miley.-podeszła do mnie i mnie przytuliła. Dopiero wtedy zorientowała się, że mam całkiem sporą "piłkę" przed sobą.- Kochanie, jesteś w ciąży?
- Tak.-odpowiedziałam tak spokojnie jak się tylko dało.  
- Chodź do salonu, musisz mi opowiedzieć co się działo przez ten cały czas.
Poszłam do salonu. Pod moją nie obecność mama i Lucas zrobili remont i mieszkanie wyglądało zupełnie inaczej. Usiadłam na szarym skajowym fotelu i poprosiłam mojego brata, żeby nalał mi soku. 
- Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniliśmy.- powiedziała mama.
- Ja za wami też. Wiedzę że całkiem dobrze się wam żyje. Ten remont i wgl.- odpowiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
- Tak, ale twój pokój pozostał nie ruszony. Wygląda tak samo jak dnia kiedy wyjechałaś. Gdzie się podziewałaś cały ten czas?
- Z moimi przyjaciółmi i ojcem dziecka.
- A kim jest ojciec?
- Nie uwierzysz mi tak samo jak tamtego dnia.- powiedziałam uciekając od jej spojrzenia.
- Powiedz mi.
- Harry Styles. 
- Nie żartuj sobie z tak poważnych rzeczy kochanie.
- Wiedziałam, że mi nie uwierzysz.- wstałam z fotela i chciałam już wyjść, ale wtedy moja mama mnie zatrzymała.
- Nie, nie. Zostań.- powiedziała mama, więc usiadałam.- Zrozum mnie. Oni są sławni i raczej mało prawdopodobne. 
- Chcesz dowodu?- miałam akurat w torebce jeden egzemplarz "London News". Wyjęłam i pokazałam mamie artykuł o tajemniczej ukochanej Stylesa. Miałam wtedy na sobie bluzę, którą kupiła mi moja mama.
-  Przecież nie tylko ty masz taką bluzę.-nadal mi nie wierzyła. 
- Mamo, chcesz to zaraz zadzwonie do Perrie i ktoś po mnie przyjedzie.
- No dobrze.
Zadzwoniłam do Perrie i powiedziałam, żeby któryś z chłopców po mnie przyjechał. Pogadał z nią jeszcze chwilę i się rozłączyłam. Wtedy do pokoju wszedł mój brat i zaczęłam z nim rozmawiać. Powiedziałam mu, że nie może nikomu powiedzieć, że to ja jestem dziewczyną Harrego, bo wtedy i oni nie będą mieć spokoju. Opowiadałam mu różne historie, omijając te złe. Powiedziałam mu jak poszłam z Jade, Leigh-Anne, Jesy i Perrie na próbę tańca i poznałam innych tancerzy. Jak Harry powiedział wszystkim, że będzie tatą. On jakoś też mi do końca nie wierzył i myślał, że to tylko wytwór mojej bujnej wyobraźni, ale lubił słuchać moich wymyślonych historyjek. Zadzwonił mój telefon. To Lou, najwyraźniej to on po mnie przyjechał. Poprosiłam go żeby przyszedł jeszcze na chwile do mieszkania i podałam mu jego numer. Moja mama myślała, że to tylko głupi żart, tak samo jak ta ciąża. Zadzwonił dzwonek. Poszłam do drzwi i powiedziałam żeby ani mama ani David nie wychodzili z salonu, bo chce im przedstawić mojego przyjaciela. Wpuściłam Louisa do mieszkania i zaprowadziłam do salonu. 
- Hey.-powiedział z uśmiechem Louis.
Mój brat oniemiał i myślał, że tylko coś mu się śni, ale nie- to się działo naprawdę. Wtedy moja mama uwierzyła.
- Matko jedyna! Moja córka jest w ciąży z gwiazdorem, który teraz leży w szpitalu, a przyjaźni się z jej idolami.-powiedziała mama. Z wrażenia aż zbladła.- Przepraszam, że ci nie wierzyłam.
Mama wstała i mnie przytuliła. Wybaczyłyśmy sobie wszystko i zaczęłam jej wszystko opowiadać. Lou powiedział, że mamy dużo czasu więc poszedł grać z moim bratem na konsoli w Fife. 
Ja i mama nadal rozmawiałyśmy. Powiedziałam jej, że Perrie też jest w ciąży i ona urodzi za 3,5 miesiąca a ja za pięć, ona dziewczynkę a ja chłopca. Zaczęła się zachwycać, że będzie babcią i zaczęła wymyślać imiona dla jej jeszcze nie narodzonego wnuka. Część była wyciągnięta z kosmosu a nieliczne były takie same jak proponowane przez chłopców. Powiedziałam mamie, że jak wyremontują dom Harrego i mój, to że zabiorę rzeczy z mojego pokoju i będzie mogła z nim robić co chce. I oczywiście, że ją do siebie zapraszam. Poprosiłam, również o dyskrecję, żeby nie mówiła nikomu kim jestem i co się dzieje z moimi przyjaciółmi. Ona oczywiście mi to obiecała. Zawołałam Louisa i powiedziałam, że już powinniśmy jechać. On tylko trochę pojęczał i powiedział, że lubi mojego brata i musi kiedyś go zabrać na cały dzień do niego. Davidowi do oczywiście odpowiadało. 
Pożegnałam się z rodziną i pojechałam z Louisem do domu Zayna i Perrie. Powiedział, że Perrie poszła z dziewczynami do jakiejś kawiarni na lody i najpierw pojedziemy po nie. 
Zajechałyśmy pod naszą ulubioną niewielką kawiarenkę i zastaliśmy Sophie, El i Pezz przy stoliku jedzące lody. Pomachałam do nich i zawołałam. Lou czekał na nas w aucie. Wsiadłyśmy do niego ii pojechałyśmy do domu Perrie i Zayna. Zobaczyłam, że jacyś ludzie kręcą się po ogrodzie. Zapytałam Louisa co się dzieje ale on się tylko uśmiechnął, a Sophie i El zaczęły się śmiać, czyli one też wiedziały co się święci. Przeszliśmy przez dom. Lou, Sophie i El wbiegli przed nami. Ja i Perrie podeszłyśmy powolnym krokiem do szklanych drzwi. były zasłonięte prześcieradłem, żeby nie było widać z domu, co dzieje się w ogrodzie. Wyszłyśmy do ogrodu a tam byli Liam, Louis, Niall, Sophie, El, Leigh-Anne, Jade z chłopakiem i Jesy z chłopakiem. Wszyscy krzyknęli "NIESPODZIANKA!!!" Ja i Perrie nie wiedziałyśmy o co chodzi. A jak zobaczyłyśmy niebieskie i różowe dekoracje, zorientowałyśmy się, że to impreza z okazji naszych ciąż. 
- Zayn i Nill to zorganizowali-powiedziała El.
Zayn dla Perrie a Niall dla mnie? To było dziwne. 
Perrie podbiegła do Zayna i zaczęła się z nim całować 

Ja podeszłam do Niall i powiedziałam:
- Zrobiłeś to dla mnie?- zapytałam.
- Tak i dla Perrie, ale bardziej dla ciebie. Ogólnie to był mój pomysł, a niebieska część to moje dzieło. Podoba się?-powiedział Niall. 
- Bardzo. Dziękuje.-powiedziałam uśmiechając się. 
Przytuliłam Nialla, on był chyba tym trochę zaskoczony, ale zaraz mnie objął. 
Lou włączył muzykę i w naszym nie dużym gronie zaczęliśmy się bawić. Dziewczyny zaczęły obsypywać Perrie i mnie imionami dla  dzieci, a chłopcy przynieśli piwo. Oczywiście w tym nie widzieli umiaru (na szczęście to tylko piwo). Zaczęli pić, ale aż tak się nie upili. Niall podszedł do mnie i objął mnie od tyłu. Odwróciłam się do niego przodem. Widać było, że nie jest trzeźwy.
- Mey słuchaj. Chcę ci coś powiedzieć.-powiedział Niall nadal mnie przytulając.
- Słucham Niall.-powiedziałam próbując się odsunąć, ale on nie miał zamiaru puścić.
- Pewnie mi nie uwierzysz, ale ja cię kocham. Naprawdę i to tak bardzo, bardzo mocno. Chciałbym być z tobą, ale Harry wszedł nam w paradę. Ja wychowam z tobą to dziecko tylko daj mi szanse. 
Udało mi się wyplątać z jego uścisku. Po chwili powiedziałam:
- Niall ja ci wierzę, ale nie zostawię Harrego. Kocham go. Chodź zaprowadzę cie do mojego pokoju i położysz się spać. 
Złapałam go za przed ramie i zaprowadziłam do pokoju. Weszłam z nim do pokoju i pomogłam położyć się na łóżku. Niall złapał mnie za rękę i nie chciał puścić.
- Połóż się ze mną.-powiedział Niall z zamkniętymi oczami. 
- Po co?-zapytałam.
- Bo dopóki nie ma Harrego chcę spędzić z tb jak najwięcej czasu, bo później on mi ciebie zabierze.-powiedział Niall. Brzmiało to bardzo poważnie. 
Od niechcenia położyłam się z nim a on się do mnie przytulił. Dobrze mi było w jego objęciach, ale z drugiej strony czułam się nieswojo bo mój chłopak leżał w szpitalu nie przytomny a ja tu z jego przyjacielem. Ale Niall mówił bardzo przekonywująco, mimo jego nie trzeźwego stanu. Podobno słowa pijanych to myśli trzeźwych... 

4 komentarze: