sobota, 5 lipca 2014

Rozdział XXIII

Odciski oakców Nie mogłam patrzeć na ten syf i posprzątałam go. Koło 15 Niall sie przebudził i sie zaczęło.
- Gdzie ty byłaś? Po nocy ci sie zachciało szlajać! powiedział Niall.
- Tak sie składa, że gdy ciebie nie było ja martwiłam sie a ty masz do mnie wąty? Spałam u Zayna i Perrie. Nie pasuje ci coś ?
- Cały czas jesteś gdzieś z nimi. Może wolała byś żeby to Zayn z tobą mieszkał ?
- On przynajmniej by mnie jakoś szanował. Wiesz co ? Mam cie dość. Mam klucze do mieszkania Harrego i tam zamieszkam.
- Ależ prosze bardzo. Jeszcze tu wrócisz. One zawsze wracają.
- Czy ty sugerujesz że jestem jedną z wielu? Hahahaha grubo sie mylisz i ja ci to udowodnie.
Gdy już szłam w kierunku drzwi, Niall złapał mnie za ręke i i przeprosił mnie. Ja miałam gdzieś jego przeprosiny. Wyrwałam ręke z jego uścisku i wyszłam trzaskając drzwiami.  Poprosiłam Liama żeby przywiózł  mi moje rzeczy. Mówił mi że Niall zrobił mu awanture ale Liam sie nie przejoł.bo jego przyjaciel byl wtedy pijany. Zanim pojechałam do domu Harrego zostałam z Sophie u niej i tam czekałam na Liama. Zawiózł mnie do domu i gdy weszłam nie wierzyłam własnym oczom. Wszystko było w opłakanym stanie: meble były doszczętnie zniszczone, ściany pomalowane sprejami a szkło i elektronika potłuczona. Gdyby to była próba kradzieży to sprzęty AGD i RTV by zniknęły ale to było zniszczone. Najbardziej jednak mnie zdziwiło to że włamywacz nie nie zniszczyl drzwi ani okien wchodząc do środka. Pierwszą myślą było to, że miał wytrych i tak otworzył drzwi ale w taki czy inny sposób musiałby sie włączyć alarm a wtedy przyjechałaby ochrona. Ktoś by zadzwonił do najbliższych Harrego gdyby ten nie odbierał i powiadomiłby o włamie. Nic takiego nie mialo miejsca. Ten ktoś musiał znać kod do zdjęcia alarmu. Coś tu jest nie tak.
Zadzwoniłam na policje a ci przyjechali natychmiastowo.
Dokładnie i ostrożnie przeszukali dom. Nie znaleźli śladów włamania ani żadnych obcych odcisków palców. Czyli albo ktoś pracował w rękawiczkach albo to ktoś bliski...
Zadzwoniłam w pierwszej kolejności do Perrie. Przyjechała bardzo szybko. Po drodze zadzwoniła do chłopaków i wszyscy, oprócz Nialla, byli pod domem Harrego.
- Musimy zabrać państwa na komende aby pobrać odciski palcówi i porównać do tych, ktore zostały znalezione w mieszkaniu państwa Styles. Pani nie musi jechać.- powiedział policjan zwracając sie do mnie.
- Pojade, bo chce być przy tym. I tak na marginesie nie nazywam sie Styles. Nie jestem rodziną właściciela. Jeszcze... -odpowiedziałam.
Wszyscy pojechaliśmy na komisariat gdzie pobrano wszystkim (mi też tak dla zasady bo nie jestem żoną Harrego) odciski palców. Teraz czekaliśmy pon: jedną z nich bhł Harry a drugą zapewne Niilaad 1.5 godziny na wyniki. Okazało sie że brakuje odcisków palca dwóch osób: jedną z nich był Harry a drugą za pewne Niall. Zadzwonili do niego i za 19 minut już był. Rzucił na mnie dziwne spojrzenie i poszedł z policjantem.
To były jego odciski. Można powiedzieć że jesteśmy w dupie, bo nie było Harrego a trzeba też jego odcisków. Nie mogliśmy też im powiedzieć ze został porwany. Mamy 48 godzin aby dostarczyć go ma komisariat. Musimy go odbić z rąk tamtych osiłków. Mamy mało czasu...
(Teraz bd pisała o wiele częsciej. Dziś też krótki rozdział bo dopiero dziś w nocy dojechałam do nowego miejsca zamieszkania: Offenbach- Niemch :\)

1 komentarz: