- No, no. Widać wyraźnie. Gratuluję, to będzie chłopiec. Widzisz?
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam moje dziecko, mojego syna coś we mnie drgnęło i dopiero wtedy dotarło do mnie, że nosze w sobie dziecko. Za niespełna 5 miesięcy będzie ze mną na świecie, ze mną i Harrym. Już nie mogłam się doczekać tego jak powiem mu o tym, że będziemy mieć syna. I wtedy właśnie przypomniało mi się, że ktoś czyha na moje maleństwo. Zaczęłam płakać. Pani ginekolog od razu zauważyła, że to nie są łzy szczęścia.
- Co ci jest dziecinko?- zapytała z troską.
- Nic nic.- powiedziałam ocierając łzy.
- Maleństwo bardzo mocno odczuwa twoje emocje. Musisz na siebie bardzo uważać.- powiedziała lekarka.
I rzeczywiście. Kiedy zaczęłam płakać mały zaczął się bardzo mocno poruszać. Uspokoił się dopiero gdy przestałam płakać a mój puls unormował się. Kobieta podała mi ręcznik papierowy, żebym wytarła sobie brzuch i podeszła o biurka żeby zapisać mi kiedy mam następną wizytę. Wytarłam moją skórę, ale mimo to i tak czułam, że się lepi do koszulki. Pani ginekolog podała Louisowi kartkę, podziękowaliśmy i wyszliśmy.
- Brawo. Będziesz mieć synka.- Louis objął mnie ramieniem i prowadził w stronę sali Harrego.
Do sali doszliśmy dość szybko. Weszłam do neutralnym wyrazem twarzy, aby nie martwić chłopców. Louis wszedł dumnym krokiem, tak jakby to on był ojcem. To było zabawne po pewnym względem. Gdy Zayn i Liam rozpromienili się na nasz widok, po chwili Malik dodał:
- Co będzie?
- Chłopak!- powiedział Lou z uśmiechem.
- Gratulacje!!- krzyknął Zayn i Liam.
Podbiegli do mnie i wszyscy mnie przytulili uważając na brzuch. Usiedliśmy na powrót na poprzednich miejscach. Spojrzałam na Harrego i złapałam go za rękę. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam, że nie ma Niall, jednak zanim zapytałam, gdzie on jest, przypomniało mi się ze wyszedł w jakiejś sprawie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Zayna:
- Mey? Słuchasz nas wogóle?
- Nie, przepraszam. Zamyśliłam się. O czym rozmawialiście?- zapytała z grzecznością.
- Podrzucaliśmy ci propozycje imion dla małego.- powiedział Liam.
- Wiecie że jeszcze jest pięć miesięcy?- zapytałam unosząc jedną brew.
Widziałam po ich minach, jak bardzo się zaangażowali, nie chciałam ich wyrywać z tej wizji twórczej więc po chwili dodałam:
- No dobra, słucham.
- Diego
- Martin
- Kevin
- Zack
- Dylan
- Troy
- Drew (Dru)
- Jackob
- Dustin (Dastin)
- Michael (Majkel)
Chłopcy tylko wymieniali mi imiona aż im przerwałam:
- Ok ok. Przypomnijcie mi je kiedy urodzę.
Chłopaki wybuchli śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze przez dłuższy czas o różnych rzeczach związanych z moim synem, gdy nagle ktoś wszedł na salę. Niall:
- Przepraszam. Coś przegapiłem?
Byłam zszokowana, że się pojawił. Był uśmiechnięty i wyraźnie zadowolony.
- Wybieramy imię dla syna Mey i Harrego.- powiedział Lou.
- A więc syn?- powiedział Niall. Był w lekkim szoku.- Miałem nadzieję na córeczkę, ale to nie ważne. Najważniejsze żeby był zdrowy, silny i gotowy na wszystko.
Gotowy na wszystko ? Dziwnie to zabrzmiało, ale nie skomentowałam tego na głos.
- Mogę też coś dorzucić od siebie?-zapytał nieśmiało blondynek podchodząc do krzesła obok mnie.
- Jasne.- odpowiedziałam.
- Ymm... to może Nathan (Nejtan, nie Natan), albo Taylor (Tajler), może albo Skay.-powiedział Nill z entuzjazmem.
- No to mamy już dość długą listę i jest w czym wybierać. Ciekawe, które najbardziej podobało się Harremu.-powiedziałam spoglądając na twarz ukochanego.
~~~~Kilka dni później~~~~
Harry nadal był nieprzytomny. Chłopcy nie pozwalali mi siedzieć cały czas w szpitalu, ale odwiedzałam go codziennie. Do naszego domu właśnie przyjechała ekipa remontowa, będą malować, kłaść podłogi i w ogóle, a dziewczyny namówiły mnie na projektanta wnętrz i później on nam umebluje mieszkanie. Narazie wszystko układało się jak trzeba, ale ja nadal żyłam w świadomości, że ktoś chce mieć mojego syna.
Do czasu prac w domu mieszkam u Zayna i Perrie. Dziewczyna bardzo się ekscytuje tym, że będę miała dziecko: szuka w internecie różnych łóżeczek, wózków, chodzików, nosidełek itp., ogląda ubranka i czyta dużo o ciąży. To bardzo miłe z jej strony. Jednakże cały czas brakowało mi jedej osoby (oprócz Harrego)- mojej mamy. Co prawda byłyśmy pokłócone, ale mój brat wydał mi się, że bardzo tęskni i chce ze mną porozmawiać, ale nie ma mojego nowego numeru i nie wie gdzie mnie szukać. Może to odpowiedni moment żeby podać jej rękę na zgodę?
- Co ci jest dziecinko?- zapytała z troską.
- Nic nic.- powiedziałam ocierając łzy.
- Maleństwo bardzo mocno odczuwa twoje emocje. Musisz na siebie bardzo uważać.- powiedziała lekarka.
I rzeczywiście. Kiedy zaczęłam płakać mały zaczął się bardzo mocno poruszać. Uspokoił się dopiero gdy przestałam płakać a mój puls unormował się. Kobieta podała mi ręcznik papierowy, żebym wytarła sobie brzuch i podeszła o biurka żeby zapisać mi kiedy mam następną wizytę. Wytarłam moją skórę, ale mimo to i tak czułam, że się lepi do koszulki. Pani ginekolog podała Louisowi kartkę, podziękowaliśmy i wyszliśmy.
- Brawo. Będziesz mieć synka.- Louis objął mnie ramieniem i prowadził w stronę sali Harrego.
Do sali doszliśmy dość szybko. Weszłam do neutralnym wyrazem twarzy, aby nie martwić chłopców. Louis wszedł dumnym krokiem, tak jakby to on był ojcem. To było zabawne po pewnym względem. Gdy Zayn i Liam rozpromienili się na nasz widok, po chwili Malik dodał:
- Co będzie?
- Chłopak!- powiedział Lou z uśmiechem.
- Gratulacje!!- krzyknął Zayn i Liam.
Podbiegli do mnie i wszyscy mnie przytulili uważając na brzuch. Usiedliśmy na powrót na poprzednich miejscach. Spojrzałam na Harrego i złapałam go za rękę. Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam, że nie ma Niall, jednak zanim zapytałam, gdzie on jest, przypomniało mi się ze wyszedł w jakiejś sprawie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Zayna:
- Mey? Słuchasz nas wogóle?
- Nie, przepraszam. Zamyśliłam się. O czym rozmawialiście?- zapytała z grzecznością.
- Podrzucaliśmy ci propozycje imion dla małego.- powiedział Liam.
- Wiecie że jeszcze jest pięć miesięcy?- zapytałam unosząc jedną brew.
Widziałam po ich minach, jak bardzo się zaangażowali, nie chciałam ich wyrywać z tej wizji twórczej więc po chwili dodałam:
- No dobra, słucham.
- Diego
- Martin
- Kevin
- Zack
- Dylan
- Troy
- Drew (Dru)
- Jackob
- Dustin (Dastin)
- Michael (Majkel)
Chłopcy tylko wymieniali mi imiona aż im przerwałam:
- Ok ok. Przypomnijcie mi je kiedy urodzę.
Chłopaki wybuchli śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze przez dłuższy czas o różnych rzeczach związanych z moim synem, gdy nagle ktoś wszedł na salę. Niall:
- Przepraszam. Coś przegapiłem?
Byłam zszokowana, że się pojawił. Był uśmiechnięty i wyraźnie zadowolony.
- Wybieramy imię dla syna Mey i Harrego.- powiedział Lou.
- A więc syn?- powiedział Niall. Był w lekkim szoku.- Miałem nadzieję na córeczkę, ale to nie ważne. Najważniejsze żeby był zdrowy, silny i gotowy na wszystko.
Gotowy na wszystko ? Dziwnie to zabrzmiało, ale nie skomentowałam tego na głos.
- Mogę też coś dorzucić od siebie?-zapytał nieśmiało blondynek podchodząc do krzesła obok mnie.
- Jasne.- odpowiedziałam.
- Ymm... to może Nathan (Nejtan, nie Natan), albo Taylor (Tajler), może albo Skay.-powiedział Nill z entuzjazmem.
- No to mamy już dość długą listę i jest w czym wybierać. Ciekawe, które najbardziej podobało się Harremu.-powiedziałam spoglądając na twarz ukochanego.
~~~~Kilka dni później~~~~
Harry nadal był nieprzytomny. Chłopcy nie pozwalali mi siedzieć cały czas w szpitalu, ale odwiedzałam go codziennie. Do naszego domu właśnie przyjechała ekipa remontowa, będą malować, kłaść podłogi i w ogóle, a dziewczyny namówiły mnie na projektanta wnętrz i później on nam umebluje mieszkanie. Narazie wszystko układało się jak trzeba, ale ja nadal żyłam w świadomości, że ktoś chce mieć mojego syna.
Do czasu prac w domu mieszkam u Zayna i Perrie. Dziewczyna bardzo się ekscytuje tym, że będę miała dziecko: szuka w internecie różnych łóżeczek, wózków, chodzików, nosidełek itp., ogląda ubranka i czyta dużo o ciąży. To bardzo miłe z jej strony. Jednakże cały czas brakowało mi jedej osoby (oprócz Harrego)- mojej mamy. Co prawda byłyśmy pokłócone, ale mój brat wydał mi się, że bardzo tęskni i chce ze mną porozmawiać, ale nie ma mojego nowego numeru i nie wie gdzie mnie szukać. Może to odpowiedni moment żeby podać jej rękę na zgodę?
Super <3
OdpowiedzUsuńFajowy :*
OdpowiedzUsuń